Nie wiem czy gdzieś już o tym pisałam ale nie cierpię przygotowywac warzyw do śniadania/obiadu/kolacji. Najprawdopodobniej jest to okropnie zły nawyk żywieniowy, który wziął się z czasów, w których moi rodzice chcąc przekonac Tadka-niejadka do jedzenia wysławiali Pana Boga, kiedy ich dziecko wpałaszowało kanapkę z nutellą albo dmuchane ziarna przenicy polane cukrem z miodem (Kellog'sy) albo jeszcze lepiej - bomba cukrowo-kaloryczna w postaci przecierowych sokow typu Kubuś...
W każdym razie gdyby nie gotowe surówki zapewne jedzenie warzyw odkładała bym na jakieś święto. I to wcale nie dlatego, że warzyw nie lubię. Poprostu nie przychodzi mi do głowy ich zakup w trakcie spisywania listy a w sklepie nie lubię się za bardzo głowic nad kombinacją (a może mizeria, a może pomidory z cebulą, a może to etc.) Ostatecznie wmawiam sobie, że kasza gryczana albo dziki ryż wszytko mi to wynagrodzi i heja.
No ale jednak przydało by się to idiotyczne autodestrukcyjne zachowanie zmienic. Nie chcę byc już wiecznie bladym i zmęczonym cherlakiem, któremu grozi cukrzyca i otylośc. Przekonałam się dopiero przy walce o ładne włosy i cerę.
Moją dietę (w zasadzie życie!) postranowiłam zmienic od wprowadzenia owsianki z siemieniem lnianym. Nie było to takie trudne jak do tej pory myślałam, jednak efektów póki co nie widzę (ani nie opuściły mnie wieczorne napady głodu, ani przypływ energii nie wyrzuta mnie z łóżka o 7, ani tym bardziej poprawa stanu cery czy włosów - baby hair- ja ciągle czekam...). Na szczęście jej smak jest na tyle znośny, że nie czuję, że karam samą siebie.
I druga sprawa - wiele włosomaniaczko-ceramaniaczek odżywia się od wewnątrz samorobnymi koktajlami jabłkwo-pietruszkowo-innymi. To oczywiście dla mnie coś nie do przejścia, parę razy próbowałam i tylku uwaliłam kuchnie farfoclami z pietruchy więc odpuściłam.
Wpadłam więc na genialny pomysł napisania do producenta soków 24h (Marwit) czy przypadkiem nie planują wprowadzic takowych soków na rynek. Marchwii i jabłek mają na potęgę a więc i pietruchy. Dla nich żaden wydatek. Odpowiedz przyszła... uwaga, po 4 miesiącach, że pomyślą.
Na szczęście w między czasie wyczaiłam innego producenta. Jego zasięg występowania jest o wiele mniejszy , ale co na plus to za sok marchwewkowy płacimy 3,40 ale za 500ml a nie 250!
Dziś weszłam na ich stronę: Viva Natura a tam proszę drogie panie czwarty od lewej sok marchwiowo-pietruszkowy.
Co zatem wam radzę? Poszukac w swojej okolicy warzywniaczka lub sklepu, kóry zaopatruje się w Viva Natura a nie Marwit czy Cymes bo taniej i więcej ciekawych smaków.
To nie jest reklama, chociaż no może jest ale nie mam z tego tytułu żadnych zysków ( a szkoda) :) ale myślę, że każdy komu nie chce się babrac z tarkami, obierakami i wogole jest taką samą leniwą zołzą jak ja może sobie pozwolic na trochę zdrowia. :)
P.S. Zdradziłam to już CapelliBelli - dodawajcie do waszych koktajli czy surowych soków troszeczkę oleju, wtedy macie pewnośc, że witaminy ADEK na pewno się wchłoną.
Ciao!
niedziela, 25 listopada 2012
sobota, 24 listopada 2012
niedziela, 4 listopada 2012
Trwałe wygładzanie czyli podsumowanie L'Oreal Xtenso
Buona Notte!
Poprzedni wpis podsumował, a raczej przypomniał moją przygodę z superekstrawychwalanym pod niebiosa zabiegiem rekonstruującym włosy Joico K-PAK, który na moich zwariowanych kudłach nie zrobił ŻADNEGO wrażenia... Zabieg nie był aż tak drogi (150zł mycie+zabieg+czesanie) ale jednak nie tego się spodziewa człowiek po profesjonalnym rytuale...
Dziś chciałabym podsumowac inny zabieg. Zdecydowanie droższy a więc zmuszający przeciętnie zarabiające osóbki do odłożenia pewnej kwoty. Z reguły jest to koszt z rzędu 200-300zł.
Opis producenta:
Ja wybrałam Xtenso niebieskie - końcówki po ombre mam paskudne, zresztą jak całe włosy ;p
Dodatkowo dosyc wnikliwą recenzję zamieściła u siebie B. z Azjatyckiego Cukru: http://azjatyckicukier.blogspot.com/2011/12/trwae-prostowanie-wrazenia-po-8.html.
Postanowiłam i tym razem zaryzykowac, tym bardziej, że mój osobisty fryzjer Arkadiusz przechodził szkolenie na tym produkcie.
Zabieg składa się z dwóch etapów:
1) Nałożenie mleczka wygładzającego oraz wygładzanie włosów przez ok 15 minut, pasmo po paśmie.
2) Nałożenie mleczka utrwalającego wygładzenie ( 10 minut) i spłukanie
Udało mi się udokumentowac składy tychże substancji - miód i mleko to to niestety nie jest ale ma działac...
Przebieg procesu:
Miałam lekką spinę z fryzjerem. Fryzjer nie będzie sobą, jeśli nie będzie próbował udowodnic swojej wyższości związanej z wiedzą na temat produktu, który aktualnie stosuje. I tak: mleczko wygładzające trzymał mi 20 minut (zamiast 10), nie wygładzał ręcznie pasm (tylko naciagnął włosy w sztywne pasma i tak je pozostawił), mleczko utrwalające trzymał na włosach odpowiednio, na koniec wysuszył i wyprostował.
Efekt?
Gładkie, lśniące prościutkie włoski. Niewzruszone na szalejącą wilgotnosc za oknem ani tym bardziej na parowe środowisko pod prysznicem. Dalej przez kilka dni były śliskie, błyszczące idealne!
Do mycia...
W trakcie mycia włosy były nadal bardzo gładkie, po spłukaniu odżywki dalej super śliskie. Po żadnej odżywce nie miałam takiego odczucia ale niestety po wysuszeniu pokazała się moja zmora nr1 - puch, nie był ekstremalnie wielki ale był. Efekt śliskich włosów jak by się spłukał do brodzika razem z szamponem...
Czuję się nabita w butelkę. Nie będę kryła żalu...
Kilka dni temu znalazłam notke na jakimś portalu urodowym, że zabieg wygładzający tylko zmniejsza efekt puszenia ale go wcale nie niweluje. Włosy dalej trzeba modelowac a przecież o odstawienie prostownicy najbardziej mi chodziło...
Pierwsze zdjęcie to wyprostowane z bliska - zdjęcie telefon emz flashem. Drugie zdjęcie jest aktualne, z teraz - włosy wysuszone naturalnie, rozczesane palcami na mokro. Bez stylizacji, kompletnie saute.
Poprzedni wpis podsumował, a raczej przypomniał moją przygodę z superekstrawychwalanym pod niebiosa zabiegiem rekonstruującym włosy Joico K-PAK, który na moich zwariowanych kudłach nie zrobił ŻADNEGO wrażenia... Zabieg nie był aż tak drogi (150zł mycie+zabieg+czesanie) ale jednak nie tego się spodziewa człowiek po profesjonalnym rytuale...
Dziś chciałabym podsumowac inny zabieg. Zdecydowanie droższy a więc zmuszający przeciętnie zarabiające osóbki do odłożenia pewnej kwoty. Z reguły jest to koszt z rzędu 200-300zł.
Opis producenta:
Loreal Professionnel X-Tenso Moisturist - krem trwale prostujący włosy,
Teraz idealne długotrwałe prostowanie włosów jest możliwe. L'Oréal Professionnel prezentuje X-Tenso Moisturist produkt zapewniający włosom super gładkość, miękkość i blask, przy jednoczesnym silnym działaniu pielęgnacyjnym.
Nowe X-Tenso Moisturist to długotrwałe prostowanie włosów, które jest łagodne i intensywnie pielęgnacyjne. W porównaniu do innych zabiegów prostujących włosy, ten zdecydowanie lepiej wygładza i neutralizuje puszenie. W efekcie włosy są wyprostowane, błyszczące i odżywione. Produkt daje rewelacyjną skuteczność nawet na grubych kręconych włosach, które zachowują swoją doskonałą jakość.
Zalety produktu X-Tenso Moisturist:
- Włosy gładkie nawet przy prostowaniu dużego skrętu
- Włosy po X-Tenso Moisturist są miękkie i błyszczące, powierzchnia włosa jest wygładzona i pełna blasku
- Kontrola objętości / łatwość modelowania
- Zneutralizowane puszenie się włosów, zabezpieczenie przed wilgocią
- Idealny produkt również dla mężczyzn z niezdyscyplinowanymi włosami
- Efekt utrzymujący się do 8 tygodni.
Jeden produkt trzy różne usługi:
- ZMNIEJSZENIE OBJĘTOŚCI
To propozycja dla klientek/klientów, którzy chcą zachować skręt włosów, bez efektu puszenia się lub zbytniej objętości. - BRAZYLIJSKIE PROSTOWANIE
To propozycja dla kobiet/mężczyzn, którzy pragną wygładzonych, zdyscyplinowanych włosów, przy zachowaniu ich elastyczności i naturalnego układania. - JAPOŃSKIE PROSTOWANIE
To propozycja dla klientek/klientów, którzy pragną ultra prostych włosów, w ?japońskim" stylu.
Rodzaje X-Tenso Moisturist:
- różowe do włosów naturalnych
- fioletowe do włosów naturalnych, opornych
- niebieskie do włosów uwrażliwionych, koloryzowanych
Ja wybrałam Xtenso niebieskie - końcówki po ombre mam paskudne, zresztą jak całe włosy ;p
Dodatkowo dosyc wnikliwą recenzję zamieściła u siebie B. z Azjatyckiego Cukru: http://azjatyckicukier.blogspot.com/2011/12/trwae-prostowanie-wrazenia-po-8.html.
Postanowiłam i tym razem zaryzykowac, tym bardziej, że mój osobisty fryzjer Arkadiusz przechodził szkolenie na tym produkcie.
Zabieg składa się z dwóch etapów:
1) Nałożenie mleczka wygładzającego oraz wygładzanie włosów przez ok 15 minut, pasmo po paśmie.
2) Nałożenie mleczka utrwalającego wygładzenie ( 10 minut) i spłukanie
Udało mi się udokumentowac składy tychże substancji - miód i mleko to to niestety nie jest ale ma działac...
Przebieg procesu:
Miałam lekką spinę z fryzjerem. Fryzjer nie będzie sobą, jeśli nie będzie próbował udowodnic swojej wyższości związanej z wiedzą na temat produktu, który aktualnie stosuje. I tak: mleczko wygładzające trzymał mi 20 minut (zamiast 10), nie wygładzał ręcznie pasm (tylko naciagnął włosy w sztywne pasma i tak je pozostawił), mleczko utrwalające trzymał na włosach odpowiednio, na koniec wysuszył i wyprostował.
Efekt?
Gładkie, lśniące prościutkie włoski. Niewzruszone na szalejącą wilgotnosc za oknem ani tym bardziej na parowe środowisko pod prysznicem. Dalej przez kilka dni były śliskie, błyszczące idealne!
Do mycia...
W trakcie mycia włosy były nadal bardzo gładkie, po spłukaniu odżywki dalej super śliskie. Po żadnej odżywce nie miałam takiego odczucia ale niestety po wysuszeniu pokazała się moja zmora nr1 - puch, nie był ekstremalnie wielki ale był. Efekt śliskich włosów jak by się spłukał do brodzika razem z szamponem...
Czuję się nabita w butelkę. Nie będę kryła żalu...
Kilka dni temu znalazłam notke na jakimś portalu urodowym, że zabieg wygładzający tylko zmniejsza efekt puszenia ale go wcale nie niweluje. Włosy dalej trzeba modelowac a przecież o odstawienie prostownicy najbardziej mi chodziło...
Pierwsze zdjęcie to wyprostowane z bliska - zdjęcie telefon emz flashem. Drugie zdjęcie jest aktualne, z teraz - włosy wysuszone naturalnie, rozczesane palcami na mokro. Bez stylizacji, kompletnie saute.
Wyglądają naprawdę okropnie :) a przez ombre pogłębia się efekt ich zniszczenia i rzadkości...
Podsumowanie jest niestety zbędne... Na moich włosach nawet ekskluzywne dziadostwa nie robią szału.
Dobranoc!
czwartek, 18 października 2012
Rekonstrukcja JOICO K-PAK
Przyznałam się ostatnio do zabiegu trwałego wygładzania włosów L'Oreal X-Tenso ale zanim dam dokładny opis odczuc po nim, chciała bym wspomniec o zabiegu rekonstrukcyjnym, jakiemu poddałam się w marcu tego roku bo z tego co przejrzałam moje arcy ciekawe notki, nic o nim nie wspomniałam...
Mianowicie szarpnęłam się na 4 stopniową rekonstrukcję włosów JOICO K-PAK...
Poniższy opis pochodzi ze strony: http://www.joicopolska.pl/kpak.php
JOICO® jest ekskluzywną marką profesjonalnych produktów do włosów, wchodzącą w skład grupy Shiseido Inc., światowego lidera w produkcji kosmetyków. Produkty JOICO®, jako jedyne na świecie, zawierają opatentowany system bazujący na wyjątkowej formule odbudowującej QUADRAMINE COMPLEX™, która zawiera zestaw 19 aminokwasów identycznych z keratyną włosa ludzkiego. QUADRAMINE COMPLEX™ zawiera aminokwasy o różnych masach cząsteczkowych. Aminokwasy o masie cząsteczkowej MWS 150 – regenerują włosy w ich najgłębszych warstwach, a aminokwasy o masie cząsteczkowej MWS 2500 – odbudowują je od zewnątrz.
JAK TO DZIAŁA?
Rekonstrukcja JOICO® K-Pak® Hair Repair System to profesjonalny, 30 minutowy zabieg wykonywany tylko i wyłącznie w salonach fryzjerskich. Przeznaczony jest dla każdego typu włosów: przedłuża trwałość koloru włosów farbowanych, zwiększa jego blask, przywraca optymalne nawilżenie, odbudowuje i wzmacnia zniszczone włosy. Może być też doskonałą alternatywą dla ścięcia zniszczonych włosów. Zabieg rekonstrukcji polega na wprowadzeniu w głąb włosa QUADRAMINE COMPLEX™, w najbardziej efektywny i skuteczny sposób.
Mianowicie szarpnęłam się na 4 stopniową rekonstrukcję włosów JOICO K-PAK...
Poniższy opis pochodzi ze strony: http://www.joicopolska.pl/kpak.php
JOICO® jest ekskluzywną marką profesjonalnych produktów do włosów, wchodzącą w skład grupy Shiseido Inc., światowego lidera w produkcji kosmetyków. Produkty JOICO®, jako jedyne na świecie, zawierają opatentowany system bazujący na wyjątkowej formule odbudowującej QUADRAMINE COMPLEX™, która zawiera zestaw 19 aminokwasów identycznych z keratyną włosa ludzkiego. QUADRAMINE COMPLEX™ zawiera aminokwasy o różnych masach cząsteczkowych. Aminokwasy o masie cząsteczkowej MWS 150 – regenerują włosy w ich najgłębszych warstwach, a aminokwasy o masie cząsteczkowej MWS 2500 – odbudowują je od zewnątrz.
JAK TO DZIAŁA?
Rekonstrukcja JOICO® K-Pak® Hair Repair System to profesjonalny, 30 minutowy zabieg wykonywany tylko i wyłącznie w salonach fryzjerskich. Przeznaczony jest dla każdego typu włosów: przedłuża trwałość koloru włosów farbowanych, zwiększa jego blask, przywraca optymalne nawilżenie, odbudowuje i wzmacnia zniszczone włosy. Może być też doskonałą alternatywą dla ścięcia zniszczonych włosów. Zabieg rekonstrukcji polega na wprowadzeniu w głąb włosa QUADRAMINE COMPLEX™, w najbardziej efektywny i skuteczny sposób.
- Pierwszy etap zabiegu oczyszcza włosy, otwiera łuski włosa i przygotowuje go tym samym na dogłębne przyjęcie QUADRAMINE COMPLEX™.
- Drugi etap wyrównuje porowatość włosa.
- Trzeci etap to intensywna odbudowa i ochrona włosów. Podczas tego etapu, na Twoje włosy nałożony zostaje JOICO® K-Pak® Deep-Penetrating Reconstructor, który wnika głęboko aż do rdzenia włosa, silnie go regenerując.
- Czwarty etap zabiegu polega na wygładzeniu, nabłyszczeniu i poprawie elastyczności Twoich włosów. Zmysłowy aromat kokosu i białego piżma otula włosy. Przekonaj się sama o korzyściach, jakie niesie za sobą zabieg rekonstrukcji włosów JOICO®.
- To coś dla mnie!- Pomyślałam... Żadna tam ściemniona maseczka pod sauną parową, jak to zwykle ma w zakładach fryzjerskich miejsce. Jeszcze tylko odpowiedni zakład znaleśc i heja! Włosy idealne już czekają!
Chcę tutaj szczególnie wyczulic chętne dziewczyny, że w bardzo wielu punktach przeprowadza się ten zabieg ściemniony - JOICO wypuściło dwie wersje K-PAK'a: 1) tylko dla salonów fryzjerskich oraz; 2) domową do podtrzymywania efektu,w której (chyba) 2 i 3 etap jest połączony a generalnie kosmetyki nie są aż tak silne. Wiele salonów korzysta z domowej wersji (która jest tańsza), kasując za oczywiście profesjonalny zabieg... (Żeby nie spotkała was taka sytuacja najlepiej napisac do JOICO i poprosic o adres zakładu w waszym mieście polecanego przez nich).
No to wracając do mnie :), znalazłam w miarę zaufany zakład, umówiłam się na wizytę, przyszłam, usiadłam na fotel i czekam na cud...
Bardzo miły pan fryzjer (Sławek?), krok po kroku, nie śpiesząc się tłumaczył co i na ile kładzie mi na włosy, jakie dany etap ma działanie i jak przygotowuje włosy do następnego. Muszę przyznac, że wreszcie poczułam się u fryzjera jak należy. Nic na szybko, bo inny klient czeka, nic na odwal. Bardzo mi się to podobało. Jeden z preparatów miał wspaniały zapach ananasa więc bardzo przyjemnie się leżało z przechyloną głową. Oczywiście po 20 minutach wyciągniętego karku myślałam, ze głowa mi odpadnie do umywalki ale nic takiego się nie stało.
Później już z górki, na fotel suszareczka i heja czeszemy.
I tu mały zonk... Po wyschnięciu moje przewspaniałe włosy wyglądały dokładnie tak samo jak przed zabiegiem! Bezcenna była mina fryzjera, który chyba sam był w takim szoku, że nawet nie bronił swojej pracy (wogóle zaniemówił) :) Czyli rozczesany puch... Może były trochę bardziej miękkie, trochę bardziej błyszczące. Po kilkunastu minutach od wyjścia nawet ładnie się ułożyły w pukle ale niestety rekontrukcja u mnie okazała się klapą nie wartą wyłożonych pieniędzy(150zł)...
Co zawiniło? Czy padłam ofiarą fryzjerskich oszustów? Raczej nie. Poprostu przy czesaniu uparłam się na suszenie włosów na szczotkę a nie ułożenie naturalnych fal, które już coraz częściej się po użyciu maski Glorii lub Biovaxa pojawiały. Może gdybym pozwoliła zrobic sobie kręciołki wreszcie zobaczyła bym je w pełnym, miękkim skręcie. Może tak a może nie ;p
Posumowując:
-Legendy, które krążą na forach o tym, że włosy są sypkie i śliskie aż się gumka zsuwa można włożyc między bajki. Taki efekt uzyska jedynie osoba, która ma już gładkie, śliskie włosy, które ewentualnie przy niepogodzie lekko puszą (Idalia może Anwen bo i tak ma już zdrowe włosy do granicy ich możliwości).
-Jeżeli walczysz z lokami i puchem, który mu towarzyszy to JOICO nic nie zdziała. On jedynie odżywia włos. Efekt zupełnie innych włosów uzyskasz tylko przy trwałym prostowaniu.
Ten post nie ma na celu nikomu odradzac wypróbowania takiego zabiegu. Wiadomo każdy ma inne włosy, każdy reaguje inaczej na odzywki więc analogicznie przekłada się to również ta preparaty profesjonalne, tym bardziej, że wiele pochlebnych opinii krąży wśród osób, które już spróbowały.
Jednak czupiradło pozostało niewzruszone.
Tadam Tsssss
Dziękuję Dobranoc
sobota, 6 października 2012
Zdrada ideałów czy restart systemu pielęgnacji?
Z dniem wczorajszym nastąpiła radykalna zmiana struktury moich włosów. Zdecydowałam się na zabieg Xtenso- trwałe wygładzenie włosów. Efekt póki co jest super - mimo intensywnego parowania w czasie prysznica oraz sromotnie deszczowej pogody za oknem włoski są miękkie, gładkie, nie puszą się, nie plączą i się ładnie błyszczą. Jestem ciekawa efektu po pierwszym myciu włosów. Włoski wygładzone u fryzjera już kiedyś miała prostownicą i efekt był wiadomy - do pierwszego mycia - bańka mydlana pękała a ja musiałam wracac na pole walki. Oczywiście taka wygładzona fryzurka od razu zdradza niesamowitą rzadkośc i cienkosc moich włosów ale powiem szczerze jestem zachwycona. Miec za nic pogodę, wilgotnośc, punkt rosy, humektanty <eksplozja radosci>. Jeszcze dziś zrobię kilka fotek włosów świeżo po zabiegu oraz po pierwszym myciu. Mój fryzjer od razu jednak zaznaczył różnicę, że włosy mogą falowac - gdyż zabieg jest wygładzający a nie prostujący. Jest więc prawdopodobieństwo, że będę miała loki bez puchu.
Zastanawiam się tylko jak powinna wyglądac moja pielęgnacja włosowa...
Łuska jest obecnie domknięta, czyli robię zwrot o 180 stopni i zwracam się ku włosom niskoporowatym? Ale efekt został uzyskany sztuczną (szalenie inwazyjną metodą)Czy zatem walczyc o utrzymanie efektu toną silikonów? Do łask wróci olejek Bhringraj? Czy wreszcie zauważalny będzie u mnie efekt laminowania? Tyle pytań :D Wizaz.pl przybywam!
Zastanawiam się tylko jak powinna wyglądac moja pielęgnacja włosowa...
Łuska jest obecnie domknięta, czyli robię zwrot o 180 stopni i zwracam się ku włosom niskoporowatym? Ale efekt został uzyskany sztuczną (szalenie inwazyjną metodą)Czy zatem walczyc o utrzymanie efektu toną silikonów? Do łask wróci olejek Bhringraj? Czy wreszcie zauważalny będzie u mnie efekt laminowania? Tyle pytań :D Wizaz.pl przybywam!
sobota, 15 września 2012
Mini recenzja BingoSpa maska do włosów z błotem karnalitowym
Recenzja jest mini, ponieważ jestem dopiero w połowie opakowania, ale jeśli ktoś (podobnie jak ja) nie może zdecydowac, ktora maska z Bingo będzie najlepsza (pod kątem normalizowania problemów skóry głowy) szybki opis i równie szybkie podsumowanie:
Opis producenta: Błoto karnalitowe BingoSpa z Morza Martwego jest naturalną substancją o silnym działaniu na skórę i włosy. Zastosowanie maski błotnej na włosy i skórę głowy przynosi nadzwyczajne efekty w walce z łupieżem, którego przyczyną jest często nadmierne wydzielanie się łoju (łojotok) i łuszczenie się naskórka. Często sytuacjom takim towarzyszą stany zapalne skóry głowy.
Wydzielany przez skórę głowy łój zasadniczo chroni włosy (wytwarza warstwę ochronną dla włosa), jednakże nadmierna jego ilość może powodować zapalenia skóry głowy, a w efekcie tzw. łupież tłusty (łuszczenie się naskórka).
Łupież tłusty może byc główną przyczyną łysienia.
Sposób użycia: niewielką ilość maski BingoSpa nanieść na umyte, wilgotne włosy, delikatnie rozprowadzić na włosach i wmasować w skórę głowy, pozostawić na 5-10 min., następnie dokładnie spłukać.
Opis producenta: Błoto karnalitowe BingoSpa z Morza Martwego jest naturalną substancją o silnym działaniu na skórę i włosy. Zastosowanie maski błotnej na włosy i skórę głowy przynosi nadzwyczajne efekty w walce z łupieżem, którego przyczyną jest często nadmierne wydzielanie się łoju (łojotok) i łuszczenie się naskórka. Często sytuacjom takim towarzyszą stany zapalne skóry głowy.
Wydzielany przez skórę głowy łój zasadniczo chroni włosy (wytwarza warstwę ochronną dla włosa), jednakże nadmierna jego ilość może powodować zapalenia skóry głowy, a w efekcie tzw. łupież tłusty (łuszczenie się naskórka).
Łupież tłusty może byc główną przyczyną łysienia.
Zastosowanie maski błotnej z Morza Martwego BingoSpa na włosy i jednocześnie skórę głowy powoduje zwężenie porów skóry, zmniejszenie wydzielania łoju oraz osuszenie skóry głowy. Jednocześnie skład błota z Morza Martwego, w przypadku występowania łupieżu tłustego, może aktywnie przeciwdziałać namnażaniu się grzyba „ Pityrosporum ovale” powodującego grzybicę skóry głowy.
Sposób użycia: niewielką ilość maski BingoSpa nanieść na umyte, wilgotne włosy, delikatnie rozprowadzić na włosach i wmasować w skórę głowy, pozostawić na 5-10 min., następnie dokładnie spłukać.
Wygląda oto tak:
Moje spostrzeżenia:
Ocena organoleptyczna - szarawa emulsja o gładkiej konsystencji bez grudek, nie wodnista ale także nie specjalnie stężona. Zapach baaaaardzo przyjemny i delikatny - od razu pomyślałam o cukierkach pudrowych. Zapach zostaje na włosach bardzo delikatny.
Wydajnośc: to moja pierwsza maska z Bingo więc nie porównam do innych ale śmiem twierdzic, że wydajnośc jest mocno średnia. Co prawda nigdy sobie jej nie żałuje w dozowaniu ale połowa opakowania za mną po naprawdę kilku aplikacjach. Oczywiście nie zniechęca mnie to ponieważ dostajemy 500ml całkiem ciekawego produktu za śmieszne pieniądze (12zł).
Działanie: No i najważniejszy punkt. Wybrałam tą maske ze względu na dobroczynne działanie względem skóry głowy i nie zawiodłam się. Maska jest naprawdę dobra, nie obciąża włosów tuż u nasady, zaobserwowałam zmniejszoną ilośc wyprysków, mogę myc włosy spokojnie co 3 dni. Duży plus za to, że zmniejszyło mi sięzdecydowanie wypadanie włosów. Ale chcę podkreślic, że ostatnio funduje sobie soczki jednodniowe z marchwi i selera lub buraczka oraz Vitapil. Dodatkowo używam wcierki Joanna Rzepa (więc mogło byc ryzyko przetłuszczania jednak nic takiego się nie dzieje). Jeśli chodzi o pielęgnację włosów... No cóż tu jest juz nieco słabiej. Generalnie włosy u nasady są ładnie odżywione, błyszczące ale moje biedne wymęczone końce są suche jak wiórki. Nie chodzi o to, że maska je przesusza ale poprostu nie daje rady na moje porowate kruchulce więc od ucha w dół zdecydowanie coś bardziej proteinowo-emolientowego. No właśnie i tutaj też trzeba podkreślic fakt, że wszystkie 4 maski przeznaczone bardziej pod pielęgnację skóry głowy (drożdże, zielona glinka, błoto karnalitowe i glinka Ghassoul) prócz kilku substancji emulgująco- zmiękczająco, nawilżających nie są typowymi odżywkami z dodatkiem protein, olejów czy ekstraktów roślinnych. Więc albo trzeba trochę je stuningowac albo na długośc podkarmic czymś bardziej odżywczym.
Słowo końcowe:
Bardzo dobry produkt za bardzo niską cenę... Jeśli komuś wypadają włoski, a nie może znaleśc przyczyny (oficjalnie nie zaobserwowałaś łzs, łupieżu lub grzybicy) to może masz zaburzoną równowagę skóry głowy i takie delikatne oczyszczenie i odżywienie jest właśnie dla Ciebie.
Jeśli chodzi o dostępnośc Bingosów w sklepach stacjonarnych, jeśli daleko wam do Auchan albo Tesco, warto popytac w sklepach zielarskich. ostatnio widziałam profesjonalne produkty do stóp w zielarskim własnie. A mieszkanki Gdyni, Sopotu i Gdańska zapraszam do Herbalist la Butiko w Sopocie na Monciaku w Domu Handlowym "Monte"(obok MacDonalds) na I piętrze jest praktycznie cała gama ich produktów w cenach jak na stronie internetowej.
Mam nadzieję, że post się na coś komu przyda, wszelkie byki ortograficzne i krowy proszę mi zgłosic :)
Miłego Wieczorku~!
sobota, 1 września 2012
Maski BingoSpa czyli trudny wybór...
Właśnie przymierzam się do przetestowania maski Bingo z błotem karnalitowym - zwalczające łupież i łojotok. I muszę przyznac wybór maski sprawił mi ogromną trudnośc...
Generalnie maski Bingo dzielą się na dwie kategorie - te bardziej do włosów i te bardziej do skóry głowy. Póki jeszcze mamy problem z włosami i nie jest on powiązany ze stanem Naszej skóry głowy wybór jest z pozoru prosty (ale tylko z pozoru).
Przy wyborze pomiędzy maską: mleczną z elastyną; kaszmirem i jedwabiem; spiruliną i keratyną a shea i pięc alg sugerujemy się jednak aktualnymi zapotrzebowaniami Naszych włosów (oczywiście na tyle, na ile zdążyłyśmy rozszyfrowac ich kapryśnośc czyli bardziej lub mniej: emolienty, proteiny, a może tylko zmiękczacze, nawilżacze i tak dalej i tak dalej).
A co jeśli to skalp doprowadza Nas do frustracji? Dla problematycznego skalpu BingoSpa przygotowała aż 4 maski: drożdżowa, z zieloną glinką, z glinka Ghassoul oraz właśnie z błotem karnalitowym. I co teraz?
Niby opis każda ma, niby każda się różni ale dla mnie osobiście to był strzał w ciemno :/
Nie mam problemów z przetłuszczaniem się włosów ani z łupieżem ale mam (wspominałam już chyba niejednokrotnie chyba) problematyczny skalp. Otóż bardzo chętnie wyskakują mi paskudne, duże i bolesne krosty... Nawet dziś, po wczorajszym wieczornym myciu włosów, znalazłam kilka( obecnie kilkanaście) bolesnych grudek. Walczę z tym od jakiegoś czasu (przed myciem olejek z łopianu/rozmaryn/zielona herbata + szampon sesa z olejkiem miętowym/cytrynowym/herbacianym). Do tego postanowiłam dołożyc właśnie któregoś Bingosa...
Czy się sprawdzi? Zobaczymy, chociaz nie powiem, że ten jakoś składowo tak najciekawszy się wydawał...
piątek, 31 sierpnia 2012
Na fali eksperymentów
Sporo mnie nie było. Ale to nic :) Testowałam hity blogowo-urodowe.
Mogę zrobic małe podsumowanie:
1.Wcierka Jantar: zużyte dwa opakowania - efektów brak, ani zahamowania wypadania ani kiełkowania babyhair nie zaobserwowałam...
2.Laminowanko żelatyną: na moich zwariowanych ekstremalnie puszących się włosach z tendencją do całkiem ładnych loczków wtapianie żelatyny (dwukrotne) nie przyniosło ŻADNEGO efektu. Ani w postaci odczucia miękkości, polepszenia/pogorszenia skrętu czy chociażby ujarzmienia puchu lub dodania miękkości...
3. W międzyczasie szarpnęłam się na odżywkę Khadi Cassia- mocno ziołowy susz, zapachem przypomina yerba mate czyli popielniczke- :/ nic nie zaobserwowałam chociaż nie odradzam jej innym dziewczynom, przy spłukiwaniu włosów wydawało mi się, że są jakieś inne- dopiero poranek ostudził moje nadzieje.
4. Żel lniany - i tu małe zaskoczenie - jest genialny, poprostu genialny!!! Dlaczego tak długo zapierałam się przed jego użyciem? Bardzo skutecznie odstraszało mnie to magiczne słowo-STYLIZACJA, które kojarzy mi się ze sklejonymi, sztywnymi włosami po lakierze/piance/żelach/brylantynach(i co tam jeszcze chcecie). Po umyciu włosów i wgnieceniu odżywki b/s Joanna mleko,miód wytaplałam palce w miseczce z żelem i nałożyłam na włosy. Pech chciał, że dziś było mega wilgotno i włosy schły długo więc trochę się musiałam pomęczyc ze sklejonymi od wody strąkami ale kiedy wyschły - wow. Anielskie loczki, mięciutkie tak jak od dłuższego czasu marzyłam. Absolutny must have. Nie rozstanę się z nim już nigdy.
5.Eliksir Green Pharmacy p-wypadaniu - ma ładny zapach, po aplikacji na włosy jest niewyczuwalny. Nie skleja nie obciąża. Psikałam się nim kilka razy ale wątpię w aktywację babyhair :).
6. Sesa szampon przeciwłupieżowy z olejkiem herbacianym, miętą i cytryną. Po co mi szampon przeciwłupieżowy skoro nie mam łupieżu? Bo mam problematyczną skórę głowy- nie przetłuszcza się ale pojawiają się wypryski- spore i dośc bolesne. Skóra głowy to kontynuacja skóry twarzy- a więc problem z cerą mam podobnie - często mam odczucie ściągnięcia ale zbyt treściwy krem mnie zapycha... Ponieważ testuje różne wcierki, eliksiry i inne podejrzane mikstury dla równowagi chciałam zadziałac czyms przeciwtrądzikowo na skórę głowy :)
O samej Sesie: mała tubka bo tylko 90ml, skład całkiem ciekawy - na początku składu olejki, ekstrakty, dalej SLS i konserwant.
dokładniejszy skład:
Rea Tree oil, spearmint oil, sandalwood oil, lemon oil, ketoconazole, piroctone olamine, pro vitamin b5, polyquaternium, sles, sodium lauroyl sarcosinate, sodium lauroyl oat amino acids, cocomonoethanolamide, cocodiethanolamide, emulsifier & tickening agents, preservatives, perfumes, colour (CI#15985), Water.
Szamponik jest bardzo gęsty, nie wiem jak się ustosunkowac co do właściwości pianotwórczych :) raz pieni się całkiem zacnie, aż żałuje, że wycisnęłam za dużo a czasem pieni się byle jak. :p
Jeśli chodzi o działanie przeciwłupieżowe- nie wypowiadam się, gdyż nie po to go kupowałam ale jeśli chodzi moje oczekiwania spisywał sie dobrze, chociaż dziś mając świeżuchne włoski po myciu czuję kilka chamskich wykwitów...
7. Olejek Łopianowy z rozmarynem i zieloną herbatą. Analogicznie jak szampon sesa, normalizowanie działania pracy gruczołów łojowych+ plus działanie przeciwwypadające. Narazie nie zaobserwowałam efektów.
Hmmm co tam jeszcze :)
Dorobiłam się pokaźniejszej kolekcji półproduktów i teraz mogę dowolnie żonglowac i karmic włosy albo emolientami, humektantami albo proteinami. Moje półki zasiliły aloes&woda różana i gliceryna. Co prawda nie zaobserwowałam objawów przeproteinowania keratyną, której używałam w dużych ilościach ale byłam ciekawa efektu dowalenia aloesu i gliceryny. Przy następnym myciu wstrzymam się z żelem lnianym i odżywką b/s żeby ocenic efekt na "sucho".
Aha, dziś w ramach hair day spa, postanowiłam mycie zakończyc kwaśną płukanką z kawy ale coś mnie podkusiło, żeby zabawic się w chemika i sprawdzic odczyn 2 łyżek kawy rozpuszczalnej zalanej wrządkiem w kubku :) Wiecie jakie było pH? 7! Obojętne! Czyli płucząc włosy w kawie rozpuszczalnej generalnie pokryłabym je tylko osadem kawowym ;p No to by było na tyle. Zdjęcie włosów wstawię jak zrobie przy świetle dziennym bo efekt jest naprawdę godny pochwalenia. God bless żel lniany!
Peace!
Mogę zrobic małe podsumowanie:
1.Wcierka Jantar: zużyte dwa opakowania - efektów brak, ani zahamowania wypadania ani kiełkowania babyhair nie zaobserwowałam...
2.Laminowanko żelatyną: na moich zwariowanych ekstremalnie puszących się włosach z tendencją do całkiem ładnych loczków wtapianie żelatyny (dwukrotne) nie przyniosło ŻADNEGO efektu. Ani w postaci odczucia miękkości, polepszenia/pogorszenia skrętu czy chociażby ujarzmienia puchu lub dodania miękkości...
3. W międzyczasie szarpnęłam się na odżywkę Khadi Cassia- mocno ziołowy susz, zapachem przypomina yerba mate czyli popielniczke- :/ nic nie zaobserwowałam chociaż nie odradzam jej innym dziewczynom, przy spłukiwaniu włosów wydawało mi się, że są jakieś inne- dopiero poranek ostudził moje nadzieje.
4. Żel lniany - i tu małe zaskoczenie - jest genialny, poprostu genialny!!! Dlaczego tak długo zapierałam się przed jego użyciem? Bardzo skutecznie odstraszało mnie to magiczne słowo-STYLIZACJA, które kojarzy mi się ze sklejonymi, sztywnymi włosami po lakierze/piance/żelach/brylantynach(i co tam jeszcze chcecie). Po umyciu włosów i wgnieceniu odżywki b/s Joanna mleko,miód wytaplałam palce w miseczce z żelem i nałożyłam na włosy. Pech chciał, że dziś było mega wilgotno i włosy schły długo więc trochę się musiałam pomęczyc ze sklejonymi od wody strąkami ale kiedy wyschły - wow. Anielskie loczki, mięciutkie tak jak od dłuższego czasu marzyłam. Absolutny must have. Nie rozstanę się z nim już nigdy.
5.Eliksir Green Pharmacy p-wypadaniu - ma ładny zapach, po aplikacji na włosy jest niewyczuwalny. Nie skleja nie obciąża. Psikałam się nim kilka razy ale wątpię w aktywację babyhair :).
6. Sesa szampon przeciwłupieżowy z olejkiem herbacianym, miętą i cytryną. Po co mi szampon przeciwłupieżowy skoro nie mam łupieżu? Bo mam problematyczną skórę głowy- nie przetłuszcza się ale pojawiają się wypryski- spore i dośc bolesne. Skóra głowy to kontynuacja skóry twarzy- a więc problem z cerą mam podobnie - często mam odczucie ściągnięcia ale zbyt treściwy krem mnie zapycha... Ponieważ testuje różne wcierki, eliksiry i inne podejrzane mikstury dla równowagi chciałam zadziałac czyms przeciwtrądzikowo na skórę głowy :)
O samej Sesie: mała tubka bo tylko 90ml, skład całkiem ciekawy - na początku składu olejki, ekstrakty, dalej SLS i konserwant.
dokładniejszy skład:
Rea Tree oil, spearmint oil, sandalwood oil, lemon oil, ketoconazole, piroctone olamine, pro vitamin b5, polyquaternium, sles, sodium lauroyl sarcosinate, sodium lauroyl oat amino acids, cocomonoethanolamide, cocodiethanolamide, emulsifier & tickening agents, preservatives, perfumes, colour (CI#15985), Water.
źródło:google.com
Szamponik jest bardzo gęsty, nie wiem jak się ustosunkowac co do właściwości pianotwórczych :) raz pieni się całkiem zacnie, aż żałuje, że wycisnęłam za dużo a czasem pieni się byle jak. :p
Jeśli chodzi o działanie przeciwłupieżowe- nie wypowiadam się, gdyż nie po to go kupowałam ale jeśli chodzi moje oczekiwania spisywał sie dobrze, chociaż dziś mając świeżuchne włoski po myciu czuję kilka chamskich wykwitów...
7. Olejek Łopianowy z rozmarynem i zieloną herbatą. Analogicznie jak szampon sesa, normalizowanie działania pracy gruczołów łojowych+ plus działanie przeciwwypadające. Narazie nie zaobserwowałam efektów.
Hmmm co tam jeszcze :)
Dorobiłam się pokaźniejszej kolekcji półproduktów i teraz mogę dowolnie żonglowac i karmic włosy albo emolientami, humektantami albo proteinami. Moje półki zasiliły aloes&woda różana i gliceryna. Co prawda nie zaobserwowałam objawów przeproteinowania keratyną, której używałam w dużych ilościach ale byłam ciekawa efektu dowalenia aloesu i gliceryny. Przy następnym myciu wstrzymam się z żelem lnianym i odżywką b/s żeby ocenic efekt na "sucho".
Aha, dziś w ramach hair day spa, postanowiłam mycie zakończyc kwaśną płukanką z kawy ale coś mnie podkusiło, żeby zabawic się w chemika i sprawdzic odczyn 2 łyżek kawy rozpuszczalnej zalanej wrządkiem w kubku :) Wiecie jakie było pH? 7! Obojętne! Czyli płucząc włosy w kawie rozpuszczalnej generalnie pokryłabym je tylko osadem kawowym ;p No to by było na tyle. Zdjęcie włosów wstawię jak zrobie przy świetle dziennym bo efekt jest naprawdę godny pochwalenia. God bless żel lniany!
Peace!
niedziela, 29 lipca 2012
Wszystkie pragną je miec - baby hair
Tak... O baby hair czytam tu, czytam tam. Sama zapragnęłam miec własne. Po opanowaniu niekontrolowanego puchu okazało się, że moich kłaczków wcale nie ma tak dużo, że warkoczyk to jest cieniutki, marniutki że oj. Ale będę szczera - nigdy mnie to specjalnie nie interesowało. Tzn. miała koleżanki, których kity poprostu przytłaczały swoim ciężarem ale ja miałam inny problem - szope a następnie wręcz popalone włosy farbami, gdzie był czas na myślenie i ich grubości? Do tego raz narkoza i nieprzyjmne leczenie + włosy całe życie ciasno w kitkę noszone. No więc o to i jest - nowy cel. Pobudzic włoski po kiełkowania!
Na pierwszy ogień oczywiście dieta - oczywiście nie stosuję. Ale jakoś zupełnie detrukcyjnie się nie odżywiam więc nie będę sobie pluła w brodę, że jest tak słabo.
-Suplementacja - Humavit Sprzypokrzywa- odhaczyc - w moim przypadku nie działa nic a nic
-CP- także odhaczyc - 2 opk. zero efektów.
-Mgiełka Jantrar- jestem na początku drugiej buteleczki, po pierwszej szału nie ma ale jeszcze nie wydaję werdyktu. Kuracja jest jednak lekko uciążliwa. Nie mam włosów wybitnie przetłuszczających jednak po 2 dniach lekkie uczucie nieświeżości tuż po aplikacji można odczuc.
- masaż skóry głowy - najprzyjemniejsza sprawa w całej kuracji. :>
W zasadzie na dzień dzisiejszy to tyle. Jeśli zawiedzie Jantar mam jeszcze 4 opcje na wcierki ziołowe i co ważniejsze - bezalkoholowe - Green Pharmacy p-wypadaniu i do włosów farbowanych, Seboravit i Saponics z Farmony. Na sam koniec, jeśli nic się nie poprawi wyciągam najcieższą artylerię w postaci Kuracji Wzmacniającej Rzepa z Joanny. Dlaczego na sam koniec? A no właśnie, bo w składnie alkohol denat.+dmdm hyndatoin - czyli pewne ryzyko dla wrażliwej skóry głowy.
Kitek został odstawiony na bok na rzecz luźnego warkocza. Zawsze coś.
Myślałam jeszcze nad propozycją Anwen ze wspólną akcją żelatynową. Nawet jeśli się zdecyduję pozostanę raczej cicho-ciemną uczestniczką. Bez pasemek kontrolnych, bez fotorelacji, bez notatek z wrażeniami - jestem zbyt niesystematyczna :)
A moim drugim suplementem, który już nawet został przeze mnie zakupiony to siemie lniane, czyli będę się faszerowac najlepszym stylizatorem ever - żelem lnianym. Kiedyś gotowałam go z owsianka. Smak mi nawet odpowiadał chyba do tego wrócę.
Kurde, znowu nie wiem jaka fote wstawic ;p Wiec foty brak
Na pierwszy ogień oczywiście dieta - oczywiście nie stosuję. Ale jakoś zupełnie detrukcyjnie się nie odżywiam więc nie będę sobie pluła w brodę, że jest tak słabo.
-Suplementacja - Humavit Sprzypokrzywa- odhaczyc - w moim przypadku nie działa nic a nic
-CP- także odhaczyc - 2 opk. zero efektów.
-Mgiełka Jantrar- jestem na początku drugiej buteleczki, po pierwszej szału nie ma ale jeszcze nie wydaję werdyktu. Kuracja jest jednak lekko uciążliwa. Nie mam włosów wybitnie przetłuszczających jednak po 2 dniach lekkie uczucie nieświeżości tuż po aplikacji można odczuc.
- masaż skóry głowy - najprzyjemniejsza sprawa w całej kuracji. :>
W zasadzie na dzień dzisiejszy to tyle. Jeśli zawiedzie Jantar mam jeszcze 4 opcje na wcierki ziołowe i co ważniejsze - bezalkoholowe - Green Pharmacy p-wypadaniu i do włosów farbowanych, Seboravit i Saponics z Farmony. Na sam koniec, jeśli nic się nie poprawi wyciągam najcieższą artylerię w postaci Kuracji Wzmacniającej Rzepa z Joanny. Dlaczego na sam koniec? A no właśnie, bo w składnie alkohol denat.+dmdm hyndatoin - czyli pewne ryzyko dla wrażliwej skóry głowy.
Kitek został odstawiony na bok na rzecz luźnego warkocza. Zawsze coś.
Myślałam jeszcze nad propozycją Anwen ze wspólną akcją żelatynową. Nawet jeśli się zdecyduję pozostanę raczej cicho-ciemną uczestniczką. Bez pasemek kontrolnych, bez fotorelacji, bez notatek z wrażeniami - jestem zbyt niesystematyczna :)
A moim drugim suplementem, który już nawet został przeze mnie zakupiony to siemie lniane, czyli będę się faszerowac najlepszym stylizatorem ever - żelem lnianym. Kiedyś gotowałam go z owsianka. Smak mi nawet odpowiadał chyba do tego wrócę.
Kurde, znowu nie wiem jaka fote wstawic ;p Wiec foty brak
piątek, 13 lipca 2012
Foto w natarciu!
Wreszcie coś. co ożywi smęty :)
Na pierwszy ogień - turboloki, chyba najmocniej skręcone, bijące blaskiem popołudniowego słońca. Twarz za to nie wyjściowa więc postarałam się o profesjonalny make up.
A później moje zwariowane zwierzaki. Wszystkie są udane i wnoszą do mojego życia dużo radości.
Na sam koniec takie małe przekłamanie mojego aparatu - w rzeczywistości nie mam aż tak zielonych oczu. Byłam ciekawa jak wyglądam ze spiruliną na twarzy i tak jakoś wyszło.
Na pierwszy ogień - turboloki, chyba najmocniej skręcone, bijące blaskiem popołudniowego słońca. Twarz za to nie wyjściowa więc postarałam się o profesjonalny make up.
A później moje zwariowane zwierzaki. Wszystkie są udane i wnoszą do mojego życia dużo radości.
Na sam koniec takie małe przekłamanie mojego aparatu - w rzeczywistości nie mam aż tak zielonych oczu. Byłam ciekawa jak wyglądam ze spiruliną na twarzy i tak jakoś wyszło.
środa, 11 lipca 2012
Blog zamarł 8-/...
Tykam go lekko i ostrożnie jak martwego wróbla. Patykiem. Wdech i...
Jeszcze nie zarobaczony, jeszcze da się reanimowac...
No to pobudka!
Znowu error z fotkami. To chyba jakiś znak, co aby nikt nie obejrzał moich ambitnych zdjęc. No ale do trzech razy sztuka. Jutro podbije jeszcze raz ;p
Co aby nie było zbyt interesująco muszę stwierdzic, że stan moich kudełków i cery jest w ciemnej d... powiedzmy za górami za lasami ;)
Wymęczyłam wszystkie agresywne żele prysznicowe. Teraz od stóp do głów BDfM (różowy), gloria + hydrolizowana keratyna lub jedwab + kwas mlekowy (kropel 5) + kapka bhringraj lub Vatika migdałowa (aby wykończyc bo niestety ale szału nie ma. Nie dla mnie ajurveda). A na mokre włosy Joanna Babunia miód lub jojoba + silikon na końcówki.
Twarz od dosłownie 2 dni opryskuję samorobnym tonikiem z wody z kwiatu pomarańczy (smród poczciwego męskiego "Brutala") z kwasem mlekowym . Jako krem na zmianę stosuję albo serum SAP ze ZrobSobieKrem.pl (dla mnie osobiście boska kombinacja- kocham miłością wielką ale dzięki wit.C cała moja opalenizna zeszła. Jestem różowo-biała jak niemowlę) wymieszanym z organicznym olejkiem jojoba. Drugim specyfikiem jest świeżo ukręcony Delikatny krem z kwasami PHA (także ZSK) wzbogacony, gratisowo dodanymi liposomamu z nanosrebrem.
Kilka uwag - jojoba, mimo iż teoretycznie jest najbardziej zbliżony do ludzkiego sebum pojawił mi się problem z wypryskami (cała parada wielkości, kolorów i bolesności ;/) Dlatego ratuję się tonikiem pomarańczowym (ten smród...) i kremem z PHA, który teoretycznie bez nanosrebra powinien zadziałac ale jakiś taki lepki i biedny był po ukręceniu, więc dowaliłam co miałam.
Jeśli chodzi o włosy... hmmm Po wielkim hurra, kiedy stanęłam przed lustrem i uśmiechała się przede mną kręconowłosa dziewczyna kontynuowałam pielęgnację z nadziei o miękkośc, sprężystośc i blask moich na nowo co poznanych kręciołków. I co? I nic...
Oleje Bhringraj (bezparafinowy), Vatika migdałowa (parafinowa), BD pflegol nic nie dały. No może lekko wlosy sie ładniej mienią ale w dotyku beznajdzieja.
Hydrolizowana keratyna i jedwab nie pomogły odbudowac moich włosów przy końcach (mimo, iż było parę miesięcy spokoju od prostownicy i 6mc od jakiego kolwiek farbowania - nawet bez amoniakowymi wynalazkami) to końcóweczki wręcz się ciągną jak gumki - a były podcinane!
Kończę duże opakowanie humavitu (drożdże, skrzypo-pokrzywa), nakrapiam skalp tym super zachwalanym Jantarem a baby hair pojawia mi się dzień po goleniu pach ale nie na głowie...
Z miłych rzeczy zrobiłam sobie ombre - skoro końcówki i tak pójdą na rzeź to chociaż niech polegną w odcieniu ładnego blondu. Zdjęcia - będą jak komputer z kartą się pogodzi.
Na koniec może jednak wstawię tu jakieś zdjęcie. Nie moje ale żeby jakoś tak kolorowiej i weselej było. w normalnym życiu otaczam się wieloma ładnymi rzeczami (odczucie bardzo subiektywne i krótkotwałe)
Także hej ho!
Jeszcze nie zarobaczony, jeszcze da się reanimowac...
No to pobudka!
Znowu error z fotkami. To chyba jakiś znak, co aby nikt nie obejrzał moich ambitnych zdjęc. No ale do trzech razy sztuka. Jutro podbije jeszcze raz ;p
Co aby nie było zbyt interesująco muszę stwierdzic, że stan moich kudełków i cery jest w ciemnej d... powiedzmy za górami za lasami ;)
Wymęczyłam wszystkie agresywne żele prysznicowe. Teraz od stóp do głów BDfM (różowy), gloria + hydrolizowana keratyna lub jedwab + kwas mlekowy (kropel 5) + kapka bhringraj lub Vatika migdałowa (aby wykończyc bo niestety ale szału nie ma. Nie dla mnie ajurveda). A na mokre włosy Joanna Babunia miód lub jojoba + silikon na końcówki.
Twarz od dosłownie 2 dni opryskuję samorobnym tonikiem z wody z kwiatu pomarańczy (smród poczciwego męskiego "Brutala") z kwasem mlekowym . Jako krem na zmianę stosuję albo serum SAP ze ZrobSobieKrem.pl (dla mnie osobiście boska kombinacja- kocham miłością wielką ale dzięki wit.C cała moja opalenizna zeszła. Jestem różowo-biała jak niemowlę) wymieszanym z organicznym olejkiem jojoba. Drugim specyfikiem jest świeżo ukręcony Delikatny krem z kwasami PHA (także ZSK) wzbogacony, gratisowo dodanymi liposomamu z nanosrebrem.
Kilka uwag - jojoba, mimo iż teoretycznie jest najbardziej zbliżony do ludzkiego sebum pojawił mi się problem z wypryskami (cała parada wielkości, kolorów i bolesności ;/) Dlatego ratuję się tonikiem pomarańczowym (ten smród...) i kremem z PHA, który teoretycznie bez nanosrebra powinien zadziałac ale jakiś taki lepki i biedny był po ukręceniu, więc dowaliłam co miałam.
Jeśli chodzi o włosy... hmmm Po wielkim hurra, kiedy stanęłam przed lustrem i uśmiechała się przede mną kręconowłosa dziewczyna kontynuowałam pielęgnację z nadziei o miękkośc, sprężystośc i blask moich na nowo co poznanych kręciołków. I co? I nic...
Oleje Bhringraj (bezparafinowy), Vatika migdałowa (parafinowa), BD pflegol nic nie dały. No może lekko wlosy sie ładniej mienią ale w dotyku beznajdzieja.
Hydrolizowana keratyna i jedwab nie pomogły odbudowac moich włosów przy końcach (mimo, iż było parę miesięcy spokoju od prostownicy i 6mc od jakiego kolwiek farbowania - nawet bez amoniakowymi wynalazkami) to końcóweczki wręcz się ciągną jak gumki - a były podcinane!
Kończę duże opakowanie humavitu (drożdże, skrzypo-pokrzywa), nakrapiam skalp tym super zachwalanym Jantarem a baby hair pojawia mi się dzień po goleniu pach ale nie na głowie...
Z miłych rzeczy zrobiłam sobie ombre - skoro końcówki i tak pójdą na rzeź to chociaż niech polegną w odcieniu ładnego blondu. Zdjęcia - będą jak komputer z kartą się pogodzi.
Na koniec może jednak wstawię tu jakieś zdjęcie. Nie moje ale żeby jakoś tak kolorowiej i weselej było. w normalnym życiu otaczam się wieloma ładnymi rzeczami (odczucie bardzo subiektywne i krótkotwałe)
Także hej ho!
![]() | ||
| źródło google.com |
poniedziałek, 4 czerwca 2012
AAAAAAGGGHHRRRR ochydne denko
Tu moja osobista uwaga, może się komuś nie spodobac ale trudno wali mnie to. Tak myślę. tak uważam. Tak odczuwam...
Moja subiektywna refleksja na temat zdjęc z opróżnionymi słoiczkami z kosmetykami. Jakoś nie mogę ich przebolec. Czemu? Nie wiem... Jakieś to głupie dla mnie. Wycieranie paluchem reszty kremu ze słoiczka, rozcinanie opakowania, wyciskanie do samego cna tubki. Kolekcja rozcięctych pudełeczek, tubek, słoiczków i idiotyczne udowadnianie, że są absokurwalutnie puste. OK wierzymy Ci, nie podkupili Cie, zużyłaś to. Nie możesz poprostu napisac jakie masz odczucia? Musisz dowalic wylizany do granic możliwości plastikowy śmiec? Po ki Chj? Unikam jak ognia blogów, gdzie dziewczyny chcą byc do szpiku uczciwe o pokazywac jak dosłownie zużyły dany kosmetyk, jak głeboko wtykały swoje paluchy, żeby wydobyc resztke kosmetyku. Nawet nie wiem o jaki przymiotknik to się zachacza... Słabizna na maxa...
Moja subiektywna refleksja na temat zdjęc z opróżnionymi słoiczkami z kosmetykami. Jakoś nie mogę ich przebolec. Czemu? Nie wiem... Jakieś to głupie dla mnie. Wycieranie paluchem reszty kremu ze słoiczka, rozcinanie opakowania, wyciskanie do samego cna tubki. Kolekcja rozcięctych pudełeczek, tubek, słoiczków i idiotyczne udowadnianie, że są absokurwalutnie puste. OK wierzymy Ci, nie podkupili Cie, zużyłaś to. Nie możesz poprostu napisac jakie masz odczucia? Musisz dowalic wylizany do granic możliwości plastikowy śmiec? Po ki Chj? Unikam jak ognia blogów, gdzie dziewczyny chcą byc do szpiku uczciwe o pokazywac jak dosłownie zużyły dany kosmetyk, jak głeboko wtykały swoje paluchy, żeby wydobyc resztke kosmetyku. Nawet nie wiem o jaki przymiotknik to się zachacza... Słabizna na maxa...
Trololooo Tribute
Nie żyje Eduarld Khill. Pan od popularnego w internecie "trolololo" :(
http://www.cda.pl/video/2221570/Family-Guy-Trololo-Guy
http://www.cda.pl/video/2221570/Family-Guy-Trololo-Guy
sobota, 26 maja 2012
Wichrowa Gdynia czyli morska bryza
Kiedy cała Polska szuka ochłody przed gorącem w Gdyni hula zimna bryza. Źle? Dobrze? Dla zimnolubnych pewnie idealnie, ja wciąż wdycham za Wrocławską wiosną ale lamentowac nie będę. Najwyżej się nie opalę - dla skóry lepiej :) Szkoda tylko, że w rozpuszczonych włosach po 15 minut wyglądam jak obłąkana ale się pocieszam, że nie tylko ja :D.
Eksperyment ze stosowaniem płynu go higieny intymnej jako szamponu+żelu do twarzy+żelu pod prysznic trwa. Póki co nie zaobserwowałam jakiś spektakularnej poprawy ale nie narzekam. Skóra głowy nie przetłuszcza się szybciej, wykwity są coraz rzadsze.
Spędziłam dziś prawie cały dzień z mamitą, obdarowałam ją wodą różaną z Mydlarni u Franciszka. Chcę ją przekonac do wyzbycia się korporacyjnych toników i kremów na coś naturalniejszego. Sama zreszta wykańczam żel intymny i wchodzę w świat eko-certyfikowanych (albo i nie) w miarę naturalnych produktów.
Wreszcie włosy mi mniej wypadają. Odstawiłam narazie CP, suplementuje się Humavitem Drożdżowym ze skrzypokrzywą. Baby hair - brak. Walczę dalej.
Fotograf ze mnie żaden, aparat też z lekka do d..... ale taki jakis smutaśny ten mój blog. Może jutro wybiorę się na jakiś spacerek i popykam co ciekawsze widoczki Gdyńsko-Nadmorskie :)
Eksperyment ze stosowaniem płynu go higieny intymnej jako szamponu+żelu do twarzy+żelu pod prysznic trwa. Póki co nie zaobserwowałam jakiś spektakularnej poprawy ale nie narzekam. Skóra głowy nie przetłuszcza się szybciej, wykwity są coraz rzadsze.
Spędziłam dziś prawie cały dzień z mamitą, obdarowałam ją wodą różaną z Mydlarni u Franciszka. Chcę ją przekonac do wyzbycia się korporacyjnych toników i kremów na coś naturalniejszego. Sama zreszta wykańczam żel intymny i wchodzę w świat eko-certyfikowanych (albo i nie) w miarę naturalnych produktów.
Wreszcie włosy mi mniej wypadają. Odstawiłam narazie CP, suplementuje się Humavitem Drożdżowym ze skrzypokrzywą. Baby hair - brak. Walczę dalej.
Fotograf ze mnie żaden, aparat też z lekka do d..... ale taki jakis smutaśny ten mój blog. Może jutro wybiorę się na jakiś spacerek i popykam co ciekawsze widoczki Gdyńsko-Nadmorskie :)
sobota, 5 maja 2012
Włosy level 1. - oficjalnie completed!
Dziś stała się ta wiekopomna chwila, kiedy po umyciu i odżywieniu włosów spojrzałam w lustro i zobaczyłam błyszczące się, wyjątkowo regularne sprężyny na mojej głowie. ŁŁŁŁŁLałłłłł... Kocham internet, kocham wszystkie blogowiczki-włosomaniaczki, dzięki którym uwierzyłam, że i moje włosy mogą byc ozdobą a nie tylko obiektem żartów i współczujących spojrzeń. Oczywiście przed nimi i mną dalej ciężka praca - dalej ich miękkośc mnie nie satysfakcjonuje, po za tym dziś był bardzo zbalansowany dzień pomiędzy wilgotnością a suchym powietrzem. Włosy mam nader rzadkie więc szukam specyfiku na baby hair. Dalej zapuszczam a w przypadku kręciołków wiadomo, że ten proces trwa dłużej, no i pozostaje jeszcze doprowadzic moją cerę do porządku. Mimo wszystko czuję pewną satysfakcję, wreszcie byc zadowolonym ze swoich włosów-bezcenne. :)
wtorek, 24 kwietnia 2012
CelluOFF
Firma AvetPharma rozdaje próbki swoich specyfików. Wystarczy wejśc na ich stronę na fb, polubic poszczególne preparaty i czekac na przesyłkę. Do wyboru (albo zebrania) są 3 próbki produktów - CelluOFF, Bratek Plus oraz Mega Krzem. O akcji dowiedziałam się z blogu anwen. Dziś przyszła przesyłka z CelluOFF. Z cellulitem borykam się od wczesnych lat młodzieńczych. Mimo regularnego cwiczenia na wf-ie, chodzenia na basen i generalnie poruszania się w 75% pieszo miałam i mam paskudne grudy :(. Do tego od czasu zakończenia liceum znacznie ograniczyłam ruch i przytyłam 10kilo <oklaski>.
Chcę jednak poczekac z rozpoczęciem suplementacji aż zmuszę się do zmiany diety i powrotu do aktywnego spędzania wolnego czasu.
Moja walka o normalne włosy trwa. Hydrolizowana keratyna jest boska. Moje włosy po 3 tuningu maski właśnie keratyną są mega miękkie, zaczynają się błyszczec. Jestem bardzo zadowolona. Spróbuję na dniach wyczarowac mgiełkę keratynową ale nie mam wszystkich składników, które doświadczone laborantki stosują (kolagen,elastyna, pantenol i aloes...)
Dodatkowo jako kolejna zadowolona włosomaniaczka chcę polecic wszytskim "miotłom" :) Kallosa al latte. Naprawdę super produkt. Działaniem przebija inne Matrixy- srixy, Loreale i inne badziewia za kosmiczne pieniądze. A słodki waniliowo-budyniowy zapach utrzymuje się do nastepnego mycia. Jestem oczarowana...
Chciała bym pokazac wam moje włosy ale jednak nie są one wizualnie atrakcyjne i mogły byście się rozczarowac, że tak zachwalam jakiś produkt a dalej wyglądam jak wariatka z zakładu zamkniętego hehe. Poczekam jeszcze kilka miesięcy, w trosce o potencjalne czytelniczki bloga :)
Na zakończenie dodam tylko, że oswajam się z pogodą na pomorzu. Przelotne deszcze i porywiste wiatry przestają robic na mnie wrażenie. Może zamontuje jakiś wiatraczek na parapecie albo coś równie infantylnego i chociaż oczy będą mi się cieszyc.
Chcę jednak poczekac z rozpoczęciem suplementacji aż zmuszę się do zmiany diety i powrotu do aktywnego spędzania wolnego czasu.
Moja walka o normalne włosy trwa. Hydrolizowana keratyna jest boska. Moje włosy po 3 tuningu maski właśnie keratyną są mega miękkie, zaczynają się błyszczec. Jestem bardzo zadowolona. Spróbuję na dniach wyczarowac mgiełkę keratynową ale nie mam wszystkich składników, które doświadczone laborantki stosują (kolagen,elastyna, pantenol i aloes...)
Dodatkowo jako kolejna zadowolona włosomaniaczka chcę polecic wszytskim "miotłom" :) Kallosa al latte. Naprawdę super produkt. Działaniem przebija inne Matrixy- srixy, Loreale i inne badziewia za kosmiczne pieniądze. A słodki waniliowo-budyniowy zapach utrzymuje się do nastepnego mycia. Jestem oczarowana...
Chciała bym pokazac wam moje włosy ale jednak nie są one wizualnie atrakcyjne i mogły byście się rozczarowac, że tak zachwalam jakiś produkt a dalej wyglądam jak wariatka z zakładu zamkniętego hehe. Poczekam jeszcze kilka miesięcy, w trosce o potencjalne czytelniczki bloga :)
![]() |
| źródła - nie pamiętam :( Gdyby ktoś kojarzył - dac znac. |
czwartek, 19 kwietnia 2012
Przeprowadzka do Gdyni
Jestem w trakcie przeprowadzki i remontu mieszkania... Póki co projekt denko na full, bo nie mam gdzie trzymac kosmetyków.
Mój plan powstrzymania wypadania włosów nie specjalnie wychodzi. Wykończyłam krzem, teraz jadę na maksymalnej dawce CP + po każdym myciu Radicall+ Bhringraj na noc. Ale przyznam szczerze, nie jestem jakoś specjalnie zadowolona. Kłaki dalej wypadają jak wypadały już nie wspominając o jakimkolwiek wysypie babyhair - o tym mogę tylko pomarzyc...
Aha no i wreszcie mogę stuningowac moje maski hydrolizowaną keratyną i proteinami jedwabiu- liczę na maksymalną regenerację włosów. Prostownicy nie stosowałam już chyba z pół roku, podobnie z suszarką.
Ahoy!
Mój plan powstrzymania wypadania włosów nie specjalnie wychodzi. Wykończyłam krzem, teraz jadę na maksymalnej dawce CP + po każdym myciu Radicall+ Bhringraj na noc. Ale przyznam szczerze, nie jestem jakoś specjalnie zadowolona. Kłaki dalej wypadają jak wypadały już nie wspominając o jakimkolwiek wysypie babyhair - o tym mogę tylko pomarzyc...
Aha no i wreszcie mogę stuningowac moje maski hydrolizowaną keratyną i proteinami jedwabiu- liczę na maksymalną regenerację włosów. Prostownicy nie stosowałam już chyba z pół roku, podobnie z suszarką.
Ahoy!
poniedziałek, 26 marca 2012
Mała refleksja nad KWC
Nie pamiętam jak wyglądał świat przed wizaz.pl. Nie wyobrażam sobie, że te czasy mogły by powrócic. Wiedza jaką dają tam forumowiczki jest nie do przecenienia. Ile razy na portalach modowo - urodowych uzyskiwało się tylko strzępki informacji, podpięte pod reklamę jakiś nieskutecznych kosmetyków... Brrr <ciary po plecach>
Na wizażu można spokojnie przeczyatc sobie wszystko na temat kosmetyku polecanego np. przez koleżankę - czy warto, jaki skład i w końcu cena i dostepnosc. Oprócz forum dział KWC jest skarbnicą wiedzy na temat potencjalnych lokatorów mojej kosmetyczki ;p Ale znowu muszę się przywalic (malkonent na medal).
Wiele razy przeglądając oceny kosmetyków irytowało mnie to, że każdy ale to każdy kosmetyków ma swoich wniebowziętych zwolenników oraz absolutnych przeciwników najlepiej zdelegalizujący dany produkt. Oczywiście dobrze jest przeczytac jak i czy wogóle zadziałał ale ostatecznie czasem i tak zostaje pewna nuta ryzyka przy zakupie (chyba że 75% zadowolonych klientek). I myślę tu sobie, że wizaz mógł by dopracowac trochę profile użytkowniczek-recenzentek. Jak? Może oprócz awatara powinien widniec jakis krótki opis typu cery, struktura i porowatosc włosów. No bo wiadomym jest, że to co jest idealne dla prostych włosów jak druty niekoniecznie będzie nawet średnie dla porowatych baranków. A taki króki opis ułatwił by chociaz możliwośc określenia czy można się idenyfikowac z daną recenzentką. Szczególnie, że czasem recenzentka wysili się na opis "Badziew, na mnie nie działa". I później, i tak trzeba wertowac zakręcone forum. Dobrze gadam czy nie? :)
Na wizażu można spokojnie przeczyatc sobie wszystko na temat kosmetyku polecanego np. przez koleżankę - czy warto, jaki skład i w końcu cena i dostepnosc. Oprócz forum dział KWC jest skarbnicą wiedzy na temat potencjalnych lokatorów mojej kosmetyczki ;p Ale znowu muszę się przywalic (malkonent na medal).
Wiele razy przeglądając oceny kosmetyków irytowało mnie to, że każdy ale to każdy kosmetyków ma swoich wniebowziętych zwolenników oraz absolutnych przeciwników najlepiej zdelegalizujący dany produkt. Oczywiście dobrze jest przeczytac jak i czy wogóle zadziałał ale ostatecznie czasem i tak zostaje pewna nuta ryzyka przy zakupie (chyba że 75% zadowolonych klientek). I myślę tu sobie, że wizaz mógł by dopracowac trochę profile użytkowniczek-recenzentek. Jak? Może oprócz awatara powinien widniec jakis krótki opis typu cery, struktura i porowatosc włosów. No bo wiadomym jest, że to co jest idealne dla prostych włosów jak druty niekoniecznie będzie nawet średnie dla porowatych baranków. A taki króki opis ułatwił by chociaz możliwośc określenia czy można się idenyfikowac z daną recenzentką. Szczególnie, że czasem recenzentka wysili się na opis "Badziew, na mnie nie działa". I później, i tak trzeba wertowac zakręcone forum. Dobrze gadam czy nie? :)
czwartek, 22 marca 2012
Pyszna pokrzywa? Pokrzywa z Pigwą!
Nie jestem typem niejadka, nie wybrzydzam, mam dużą skalę tolerancji dla dziwnych smaków, nietypowych połączeń, nowości kulinarnych, tradycyjnych dań przywołujących ciarki na plecach. Jednak nie mogę przeżyc smaku pokrzywy... Ciężko mi dokładnie stwierdzic co tak strasznie mi w niej nie pasuje, czemu tak mi się ściska gardło kiedy ją przełykam. Myślałam już, że będę musiała się wypisac z Pijaczka Pokrzywowego na wizażu. Trochę wstyd, trochę rozczarowanie.
Na szczęście firma BioActive przyszła mi z pomocą :)
Ta-daaam! Pokrzywa z Pigwą!
Jest pyszna! Nie czuc wogóle pokrzywy, jest orzeźwiająca pyszna, nie trzeba słodzic. Kocham ją!
Ponieważ jestem z natury dosyc podejrzliwą klientką przed zakupem sprawdziłam skład:
pokrzywa -60%
biała herbata - 25%
owoc dzikiej róży - 5,5%
pigwa - 5%
suszone płatki dzikiej róży
suszone płatki bratka i coś jeszcze ;p
Naprawdę polecam, pojawiło się światełko w tunelu i teraz mogę kontynuowac kurację pokrzywkową.
Dziękuję. Dobranoc
Na szczęście firma BioActive przyszła mi z pomocą :)
źródło: nokaut.pl
Ta-daaam! Pokrzywa z Pigwą!
Jest pyszna! Nie czuc wogóle pokrzywy, jest orzeźwiająca pyszna, nie trzeba słodzic. Kocham ją!
Ponieważ jestem z natury dosyc podejrzliwą klientką przed zakupem sprawdziłam skład:
pokrzywa -60%
biała herbata - 25%
owoc dzikiej róży - 5,5%
pigwa - 5%
suszone płatki dzikiej róży
suszone płatki bratka i coś jeszcze ;p
Naprawdę polecam, pojawiło się światełko w tunelu i teraz mogę kontynuowac kurację pokrzywkową.
Dziękuję. Dobranoc
niedziela, 18 marca 2012
Oliwki Johnsons baby - parafinowe bomby
Post krótki i nie specjalnie odkrywczy :)
Stosowanie oliwki dla dzieci zamiast balsamu do ciała było już promowane w tv ładnych parę lat temu, przez koncern Johnson&Johnson, który proponował kobietom po prysznicu smarowanie ciała swoimi produktami. Ponieważ boom na olejowanie ciała powrócił z ciekawością sprawdziłam składy tychże oliwek. No i co tam takiego przeczytałam? Głównym składnikiem jest parafina :/ Na temat parafiny nie będę się tu rozwodzic, bo każdy wie co to jest, jakie ma działanie oraz skutki uboczne. Tym bardziej się zniesmaczyłam tym widokiem. Znów się okazało, że wielki koncern, karmiący nas tkliwymi reklamami ze słodkimi bobasami sprzedaje nam drogi produkt, którego jakośc jest niespecjalnie pomyślała o naszych skórach, a tym bardziej skórach niemowląt. Karcę paluchem za takie praktyki i każdemu proponuję dokładne czytanie składu kosmetyku przed wrzuceniem do koszyka.
Stosowanie oliwki dla dzieci zamiast balsamu do ciała było już promowane w tv ładnych parę lat temu, przez koncern Johnson&Johnson, który proponował kobietom po prysznicu smarowanie ciała swoimi produktami. Ponieważ boom na olejowanie ciała powrócił z ciekawością sprawdziłam składy tychże oliwek. No i co tam takiego przeczytałam? Głównym składnikiem jest parafina :/ Na temat parafiny nie będę się tu rozwodzic, bo każdy wie co to jest, jakie ma działanie oraz skutki uboczne. Tym bardziej się zniesmaczyłam tym widokiem. Znów się okazało, że wielki koncern, karmiący nas tkliwymi reklamami ze słodkimi bobasami sprzedaje nam drogi produkt, którego jakośc jest niespecjalnie pomyślała o naszych skórach, a tym bardziej skórach niemowląt. Karcę paluchem za takie praktyki i każdemu proponuję dokładne czytanie składu kosmetyku przed wrzuceniem do koszyka.
czwartek, 15 marca 2012
Specyfiki cz. II
Moje maski
obecnie Gloria z Malwy. Na dniach planuję kupic Kallos la latte lub Biowax'a mlecznego lub jakiś specyfik z łożysk zwierzęcych (z nazwą narazie się wstrzymam).
Kilka dni temu znalazłam na wizażu szczegółową analizę maski i emulsji z Glorii i nieco sie rozczarowałam ilością zbędnych składników i oszczędnością elementów wartościowych (występujących po zapaszku). Mimo wszystko oceniam ich działanie na 5. Maske zamierzam wzbogacac hydrolizowanym jedwabiem i keratyną. Natomiast emulsja pomaga mi rozplatywac włosy, kiedy bomba proteinowa w postaci żółtka jaja usztywnia i plącze mi włosy.
Do stylizacji włosów dawno dawno temu zakupiłam Nivea Flexible Curls.
skład tego specyfiku jest bardzo przyjazny:
Aqua, Glycerin, C12-15 Alkyl Benzoate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, PVP, Panthenol, Niacinamide, Aloe Barbadensis, Sorbitan Stearate, Sodium Carbomer, Cetyl Alcohol, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Parfum.
Brak silikonow, pq, alkoholu, parafiny (w stylizacji chyba nie wystepuje ale ok), za to jest aloes, panthenol.
Z balsamem jest taki problem, że fakt hamuje puszenie, ale zbija loki z sztywne strąki. A przesadzony powoduje klejenie włosów. Trzeba go używac baaaaaaaaaaaaaaardzo bardzo mało. Ja stosowałam go do mycia włosów (akcja denko). Teraz postanowiłam resztke rozcieńczyc i stosowac dalej jako stylizator ale w ilosci mega mikroskopijnej.
Strzałem w kolano okazała sie mgiełka Jantar - kupiłam rozczarowana brakiem wcierki tejże serii.
Aqua, Alcohol Denat., Cetrimonium Chloride, Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch, Camelia Sinensis, Amber Extract, Polyquaternium-20, Laureth-10, PEG-25 PABA, Panthenol, Parfum, Citric Acid, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal (11.05.2008)
Loki są szorstkie, nieprzyjemne. Możliwe, że mgiełka się sprawdzi, przy upałach i ostrym słońcu (teoretycznie od tego jest). Może zmienię zdanie.
Wczoraj rozpoczęłam olejowanie skalpu olejkiem Bhringraj ale genialny opis na jego temat wypowiedziała się anwena.blogspot.com oraz idaalia.blogspot.com. Także ja już sobie daruję :)
Na porost włosów stosuje równierz alkoholową wcierkę Radicall. Jednak narazie na efekty także muszę poczekac.
Na dzień dziesiejszy to wszystko co mam. Zdaję sobie sprawę, że to niewiele, jednak sam rytuał pielęgnacji, czyli od wieczornego olejowania po trzymanie masek, odżywek, płukanek octowych oraz wcierek powoduje, że jest to niesamowicie czasochłonne.
obecnie Gloria z Malwy. Na dniach planuję kupic Kallos la latte lub Biowax'a mlecznego lub jakiś specyfik z łożysk zwierzęcych (z nazwą narazie się wstrzymam).
Kilka dni temu znalazłam na wizażu szczegółową analizę maski i emulsji z Glorii i nieco sie rozczarowałam ilością zbędnych składników i oszczędnością elementów wartościowych (występujących po zapaszku). Mimo wszystko oceniam ich działanie na 5. Maske zamierzam wzbogacac hydrolizowanym jedwabiem i keratyną. Natomiast emulsja pomaga mi rozplatywac włosy, kiedy bomba proteinowa w postaci żółtka jaja usztywnia i plącze mi włosy.
Do stylizacji włosów dawno dawno temu zakupiłam Nivea Flexible Curls.
skład tego specyfiku jest bardzo przyjazny:
Aqua, Glycerin, C12-15 Alkyl Benzoate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, PVP, Panthenol, Niacinamide, Aloe Barbadensis, Sorbitan Stearate, Sodium Carbomer, Cetyl Alcohol, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Parfum.
Brak silikonow, pq, alkoholu, parafiny (w stylizacji chyba nie wystepuje ale ok), za to jest aloes, panthenol.
Z balsamem jest taki problem, że fakt hamuje puszenie, ale zbija loki z sztywne strąki. A przesadzony powoduje klejenie włosów. Trzeba go używac baaaaaaaaaaaaaaardzo bardzo mało. Ja stosowałam go do mycia włosów (akcja denko). Teraz postanowiłam resztke rozcieńczyc i stosowac dalej jako stylizator ale w ilosci mega mikroskopijnej.
Strzałem w kolano okazała sie mgiełka Jantar - kupiłam rozczarowana brakiem wcierki tejże serii.
Aqua, Alcohol Denat., Cetrimonium Chloride, Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch, Camelia Sinensis, Amber Extract, Polyquaternium-20, Laureth-10, PEG-25 PABA, Panthenol, Parfum, Citric Acid, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal (11.05.2008)
Loki są szorstkie, nieprzyjemne. Możliwe, że mgiełka się sprawdzi, przy upałach i ostrym słońcu (teoretycznie od tego jest). Może zmienię zdanie.
Wczoraj rozpoczęłam olejowanie skalpu olejkiem Bhringraj ale genialny opis na jego temat wypowiedziała się anwena.blogspot.com oraz idaalia.blogspot.com. Także ja już sobie daruję :)
Na porost włosów stosuje równierz alkoholową wcierkę Radicall. Jednak narazie na efekty także muszę poczekac.
Na dzień dziesiejszy to wszystko co mam. Zdaję sobie sprawę, że to niewiele, jednak sam rytuał pielęgnacji, czyli od wieczornego olejowania po trzymanie masek, odżywek, płukanek octowych oraz wcierek powoduje, że jest to niesamowicie czasochłonne.
środa, 14 marca 2012
Mała analiza czego używam Cz. I
Ponieważ dopadł mnie kryzys włosowy muszę konkretnie przeanalizowac specyfiki, których używam. Może okaże się, że naprawde czegoś brakuje...
Olejowanie - Dabur Vatika Almond Enriched Hair Oil -
Skład: Paraffinum Liquidum, Canola Oil, Palm Oil, Olea Eurpoaea
(Olive) Oil, Sesamum Indicum (Til) Oil, Phenyl Trimethicone, Prunus
Amygdalus Dulcis (Almond) Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Parfum,
Avobenzone, Vitamine E Acetate, Rosemarinus Officinalis (Rosemary )Oil,
Tert Butyl Hydro Quinone, CI 12010, CI 12740.
Troszkę się wrąbałam z tym olejkiem bo jego skład głównie opiera się na parafinie i do tego ten silikon... ale cóż, to mój pierwszy olejek. Generalnie na KWC ma same dobre recenzje ale póki co nie zauważyłam aby działał jakoś zbawiennie.Ten avobenzen nie wyglada jakos specjalnie ciekawie dlatego nie wcieram juz go w skalp i generalnie czekam az sie skonczy...
Ww. Olejek zmywam:
Dabur Vatika Naturals Sweet Almond Moisturizing Shampoo
Water, Sodium Laureth Sulphate, Cocomidopropyl Betaine, Carbomer,
Dimethiconol (and) TEA-dodecylbenzenesulphonate, Cocamide MEA,
Etylene Glycol, Distearate, Trimethylsily Amodimethicone (and) Laurenth-7
(and) Laureth - 5, Perfume, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Methyl Paraben,
Propylene Glycol, Quaterized hydroxyrthyl cellulose (HEC) polymers, Acrylamide
copolymer, DMDM Hydantoin, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Propyl Paraben,
Tetradibutyl Pentaerithityl Hydroxyhydrocinnamate, Honey Extract, Prunus
Amygdalus Dulcis Extract, Lawsonia Inermis Extract, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol
Suffonate (and) Buteth-3 (and) Tributyl Citrate, Yoghurt Extract, FD & C Yellow No. 6 (CI 15985)
Dimethiconol (and) TEA-dodecylbenzenesulphonate, Cocamide MEA,
Etylene Glycol, Distearate, Trimethylsily Amodimethicone (and) Laurenth-7
(and) Laureth - 5, Perfume, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Methyl Paraben,
Propylene Glycol, Quaterized hydroxyrthyl cellulose (HEC) polymers, Acrylamide
copolymer, DMDM Hydantoin, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Propyl Paraben,
Tetradibutyl Pentaerithityl Hydroxyhydrocinnamate, Honey Extract, Prunus
Amygdalus Dulcis Extract, Lawsonia Inermis Extract, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol
Suffonate (and) Buteth-3 (and) Tributyl Citrate, Yoghurt Extract, FD & C Yellow No. 6 (CI 15985)
I tu też nie jest fajnie... Wyraz 'Naturals' ma się nijak do składu tego kosmetyku, chociaż z drugiej strony tylko SLS może się uporac z parafiną zawartą w olejku.
Zobaczcie w ogóle jak wysoko znajduje się perfum, a gdzie na liście są ekstrakty z miodu czy migdałów.
Żeby zminimalizowac drażniące działanie szamponu z Vatiki mieszam go z wodą i z szamponem dla dzieci z Rossamana - Babydream. Gdy już wymęczę "migdałową porażkę" bede myc włosy tylko nim. Oto na szybko jego skład:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside,
Glyceryl Oleate, Sodium Lactate, Triticum Vulgare Germ Extract,
Panthenol, Glyceryl Caprylate, Lactic Acid, Chamomilla Recutita Extract,
Parfum.
Przy nastepnym poście coś wpiszę o maskach, emulsjach i odżywkach. Może rozwikłam zagadkę, gdzie przesadzam a gdzie za bardzo oszczedzam w pielęgnacji...
akcja reanimacja efekt fiasko :(
Jestem z lekka zniechęcona. Od ponad 1,5 miesiąca olejuje włosy, niekiedy nawet codziennie, odżywiam maskami, odżywkami, wodą brzozową, wcieram Radicall w skórę głowy oraz sumplementuję skrzypem i zero efektów. Używam łagodnych szamponów i nie prostuję ani nie suszę gorącym powietrzem włosów. Jestem dodatkowo po kuracji odbudowującej Joico także spodziewałam się że zmiany będą następowac natychmiastowo. A włoski dalej wypadają ( po naolejowaniu skóry głowy szczególnie), nieco ładniej się kręcą niż przed kuracją ale nadal w dotyku są szorstkie jak u dzika :/. Zaczełam się gubic w definiowaniu problemu- włosy niby mam szorstkie i kruche - czyli mega zniszczone lub przeproteinowane. Ale puszą się jak szalone mimo stosowania masek i odżywek czyli może przesadzam z humektantami. Stosuje maske,emulsje gloria. Olejuje włosy Vatiką migdałową (z parafiną niestety) oraz Rossmann BabyDream(bez parafiny), dzis zaczęłam stosowac rownierz Bhringraj, którego polecają wizażanki - może nastąpi przełom... Po myciu stosuję płukankę octową, jednak chyba niewiele daje. Nie widzę ani róznicy w dotyku ani jakiegoś blasku.
EEEEEEeeeech...
EEEEEEeeeech...
środa, 29 lutego 2012
Akcja denko - wersja hard
Rzeczą bardzo mi bliską jest kupno beznadziejnych kosmetyków pod wpływem impulsu, ochoty na cos nowego, sprytnego marketingu podprogowego... W pewnym momencie zawsze znajduje w łazience kilkanaście kremów, balsamów, żeli i innych mazideł, które mi kompletnie nie podpasowały. Pocieszam się wtedy,że nie tylko ja tak mam i wyczekuje momentu aż bubel straci ważnosc i z czystym sumieniem moge go wywalic.
Ostatnio jednak stwierdziłam (Eureka!), że takie postępowanie jest jeszcze głupsze niż samo kupno owych produktów. Nawet nie chce myslec ile kasy zainwestowałam w zapełnianie łazienkowego kubła na śmieci.
A przecież nawet takie buble mogą się przydac...
Nietrafione kremy do twarzy można przecież zużyc na smarowanie szyi i dekoltu po kąpieli (które się starzeją brzydziej i szybciej niz twarz), albo do rąk - nigdy nie miałam tak dobrego kremu do rąk, jak ten który nie podpasował mojej twarzy :). Absolutnie badziewia można wykorzystac jako wartwa ochronna podczas farbowania włosów - tyle zastosowań...
Apropos farbowania włosów ponoc agresywnie działanie amoniaku można zniwelowac mieszajac farbę z odżywką do włosów - kolejne zastosowanie niechcianego kosmetyku.
A czy wy macie jakieś pomysły na inne wykorzystanie niechcianych kosmetyków do końca zamiast ciskania ich w ciemny kąt łazienki?
Ostatnio jednak stwierdziłam (Eureka!), że takie postępowanie jest jeszcze głupsze niż samo kupno owych produktów. Nawet nie chce myslec ile kasy zainwestowałam w zapełnianie łazienkowego kubła na śmieci.
A przecież nawet takie buble mogą się przydac...
Nietrafione kremy do twarzy można przecież zużyc na smarowanie szyi i dekoltu po kąpieli (które się starzeją brzydziej i szybciej niz twarz), albo do rąk - nigdy nie miałam tak dobrego kremu do rąk, jak ten który nie podpasował mojej twarzy :). Absolutnie badziewia można wykorzystac jako wartwa ochronna podczas farbowania włosów - tyle zastosowań...
Apropos farbowania włosów ponoc agresywnie działanie amoniaku można zniwelowac mieszajac farbę z odżywką do włosów - kolejne zastosowanie niechcianego kosmetyku.
A czy wy macie jakieś pomysły na inne wykorzystanie niechcianych kosmetyków do końca zamiast ciskania ich w ciemny kąt łazienki?
Po co mi blog?
Jestem zdecydowanie typem domatorki z ciągotami do uzależnień od komputera i internetu. Potrafię całymi dniami czytac o pierdołach na cudzych blogach, haulach na yt, zazdrościc cudzego fascynującego życia innych na photoblogach. Nie raz miałam za to afere od TŻ-a, i nie dziwię się mu :(. Dlatego postanowiłam, że wykaże inicjatywę - sama coś stworzę. A co tam...
Może krótko coś o mnie:
Cwierczwiecze na karku, skończone studia zootechniczne i nieskończona magisterka. Czasowo bezrobotna. Uwielbiam tatuaze i zwierzęta. Wyglądam jak połączenie znanej blogerki xxxwithfashion ( i takie też mam poczucie stylu i estetyki) i Nelly Furtado ( tej wczesnej hyh).
Ciao!
Może krótko coś o mnie:
Cwierczwiecze na karku, skończone studia zootechniczne i nieskończona magisterka. Czasowo bezrobotna. Uwielbiam tatuaze i zwierzęta. Wyglądam jak połączenie znanej blogerki xxxwithfashion ( i takie też mam poczucie stylu i estetyki) i Nelly Furtado ( tej wczesnej hyh).
Ciao!
Ahoj!
Mój Wielki debiut! Witam każdego kto zabłądził i zajrzał do mnie, narazie nic tu nie ma ale może z czasem jakieś ciekawe posty tu się pojawią.
Zapraszam na pokład!
Zapraszam na pokład!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















a