środa, 11 lipca 2012

Blog zamarł 8-/...

Tykam go lekko i ostrożnie jak martwego wróbla. Patykiem. Wdech i...
Jeszcze nie zarobaczony, jeszcze da się reanimowac...
No to pobudka!

Znowu error z fotkami. To chyba jakiś znak, co aby nikt nie obejrzał moich ambitnych zdjęc. No ale do trzech razy sztuka. Jutro podbije jeszcze raz ;p

Co aby nie było zbyt interesująco muszę stwierdzic, że stan moich kudełków i cery jest w ciemnej d... powiedzmy za górami za lasami ;)
Wymęczyłam wszystkie agresywne żele prysznicowe. Teraz od stóp do głów BDfM (różowy), gloria + hydrolizowana keratyna lub jedwab + kwas mlekowy (kropel 5) + kapka bhringraj lub Vatika migdałowa (aby wykończyc bo niestety ale szału nie ma. Nie dla mnie ajurveda). A na mokre włosy Joanna Babunia miód lub jojoba + silikon na końcówki.
Twarz od dosłownie 2 dni opryskuję samorobnym tonikiem z wody z kwiatu pomarańczy (smród poczciwego męskiego "Brutala") z kwasem mlekowym . Jako krem na zmianę stosuję albo serum SAP ze ZrobSobieKrem.pl (dla mnie osobiście boska kombinacja- kocham miłością wielką ale dzięki wit.C cała moja opalenizna zeszła. Jestem różowo-biała jak niemowlę) wymieszanym z organicznym olejkiem jojoba. Drugim specyfikiem jest świeżo ukręcony Delikatny krem z kwasami PHA (także ZSK) wzbogacony, gratisowo dodanymi liposomamu z nanosrebrem.

Kilka uwag - jojoba, mimo iż teoretycznie jest najbardziej zbliżony do ludzkiego sebum pojawił mi się problem z wypryskami (cała parada wielkości, kolorów i bolesności ;/) Dlatego ratuję się tonikiem pomarańczowym (ten smród...) i kremem z PHA, który teoretycznie bez nanosrebra powinien zadziałac ale jakiś taki lepki i biedny był po ukręceniu, więc dowaliłam co miałam.

Jeśli chodzi o włosy... hmmm Po wielkim hurra, kiedy stanęłam przed lustrem i uśmiechała się przede mną kręconowłosa dziewczyna kontynuowałam pielęgnację z nadziei o miękkośc, sprężystośc i blask moich na nowo co poznanych kręciołków. I co? I nic...
Oleje Bhringraj (bezparafinowy), Vatika migdałowa (parafinowa), BD pflegol nic nie dały. No może lekko wlosy sie ładniej mienią ale w dotyku beznajdzieja.
Hydrolizowana keratyna i jedwab nie pomogły odbudowac moich włosów przy końcach (mimo, iż było parę miesięcy spokoju od prostownicy i 6mc od jakiego kolwiek farbowania - nawet bez amoniakowymi wynalazkami) to końcóweczki wręcz się ciągną jak gumki - a były podcinane!
Kończę duże opakowanie humavitu (drożdże, skrzypo-pokrzywa), nakrapiam skalp tym super zachwalanym Jantarem a baby hair pojawia mi się dzień po goleniu pach ale nie na głowie...

Z miłych rzeczy zrobiłam sobie ombre - skoro końcówki i tak pójdą na rzeź to chociaż niech polegną w odcieniu ładnego blondu.  Zdjęcia - będą jak komputer z kartą się pogodzi.

Na koniec może jednak wstawię tu jakieś zdjęcie. Nie moje ale żeby jakoś tak kolorowiej i weselej było. w normalnym życiu otaczam się wieloma ładnymi rzeczami (odczucie bardzo subiektywne i krótkotwałe)

Także hej ho!






źródło google.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz