niedziela, 25 listopada 2012

Małe wielkie odkrycie! Dla tych, którym z warzywami nie po drodze...

Nie wiem czy gdzieś już o tym pisałam ale nie cierpię przygotowywac warzyw do śniadania/obiadu/kolacji. Najprawdopodobniej jest to okropnie zły nawyk żywieniowy, który wziął się z czasów, w których moi rodzice chcąc przekonac Tadka-niejadka do jedzenia wysławiali Pana Boga, kiedy ich dziecko wpałaszowało kanapkę z nutellą albo dmuchane ziarna przenicy polane cukrem z miodem (Kellog'sy) albo jeszcze lepiej - bomba cukrowo-kaloryczna w postaci przecierowych sokow typu Kubuś...

W każdym razie gdyby nie gotowe surówki zapewne jedzenie warzyw odkładała bym na jakieś święto. I to wcale nie dlatego, że warzyw nie lubię. Poprostu nie przychodzi mi do głowy ich zakup w trakcie spisywania listy a w sklepie nie lubię się za bardzo głowic nad kombinacją (a może mizeria, a może pomidory z cebulą, a może to etc.) Ostatecznie wmawiam sobie, że kasza gryczana albo dziki ryż wszytko mi to wynagrodzi i heja.  

No ale jednak przydało by się to idiotyczne autodestrukcyjne zachowanie zmienic. Nie chcę byc już wiecznie bladym i zmęczonym cherlakiem, któremu grozi cukrzyca i otylośc. Przekonałam się dopiero przy walce o ładne włosy i cerę.
Moją dietę (w zasadzie życie!) postranowiłam zmienic od wprowadzenia owsianki z siemieniem lnianym. Nie było to takie trudne jak do tej pory myślałam, jednak efektów póki co nie widzę (ani nie opuściły mnie wieczorne napady głodu, ani przypływ energii nie wyrzuta mnie z łóżka o 7, ani tym bardziej poprawa stanu cery czy włosów - baby hair- ja ciągle czekam...). Na szczęście jej smak jest na tyle znośny, że nie czuję, że karam samą siebie.

I druga sprawa - wiele włosomaniaczko-ceramaniaczek odżywia się od wewnątrz samorobnymi koktajlami jabłkwo-pietruszkowo-innymi. To oczywiście dla mnie coś nie do przejścia, parę razy próbowałam i tylku uwaliłam kuchnie farfoclami z pietruchy więc odpuściłam.
Wpadłam więc na genialny pomysł napisania do producenta soków 24h (Marwit) czy przypadkiem nie planują wprowadzic takowych soków na rynek. Marchwii i jabłek mają na potęgę a więc i pietruchy. Dla nich żaden wydatek. Odpowiedz przyszła... uwaga, po 4 miesiącach, że pomyślą.

Na szczęście w między czasie wyczaiłam innego producenta. Jego zasięg występowania jest o wiele mniejszy , ale co na plus to za sok marchwewkowy płacimy 3,40 ale za 500ml a nie 250!
Dziś weszłam na ich stronę: Viva Natura a tam proszę drogie panie czwarty od lewej sok marchwiowo-pietruszkowy.

Co zatem wam radzę? Poszukac w swojej okolicy warzywniaczka lub sklepu, kóry zaopatruje się w Viva Natura a nie Marwit czy Cymes bo taniej i więcej ciekawych smaków.

To nie jest reklama, chociaż no może jest ale nie mam z tego tytułu żadnych zysków ( a szkoda) :) ale myślę, że każdy komu nie chce się babrac z tarkami, obierakami i wogole jest taką samą leniwą zołzą jak ja  może sobie pozwolic na trochę zdrowia. :)

P.S. Zdradziłam to już CapelliBelli - dodawajcie do waszych koktajli czy surowych soków troszeczkę oleju, wtedy macie pewnośc, że witaminy ADEK na pewno się wchłoną.

Ciao!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz