Tak... O baby hair czytam tu, czytam tam. Sama zapragnęłam miec własne. Po opanowaniu niekontrolowanego puchu okazało się, że moich kłaczków wcale nie ma tak dużo, że warkoczyk to jest cieniutki, marniutki że oj. Ale będę szczera - nigdy mnie to specjalnie nie interesowało. Tzn. miała koleżanki, których kity poprostu przytłaczały swoim ciężarem ale ja miałam inny problem - szope a następnie wręcz popalone włosy farbami, gdzie był czas na myślenie i ich grubości? Do tego raz narkoza i nieprzyjmne leczenie + włosy całe życie ciasno w kitkę noszone. No więc o to i jest - nowy cel. Pobudzic włoski po kiełkowania!
Na pierwszy ogień oczywiście dieta - oczywiście nie stosuję. Ale jakoś zupełnie detrukcyjnie się nie odżywiam więc nie będę sobie pluła w brodę, że jest tak słabo.
-Suplementacja - Humavit Sprzypokrzywa- odhaczyc - w moim przypadku nie działa nic a nic
-CP- także odhaczyc - 2 opk. zero efektów.
-Mgiełka Jantrar- jestem na początku drugiej buteleczki, po pierwszej szału nie ma ale jeszcze nie wydaję werdyktu. Kuracja jest jednak lekko uciążliwa. Nie mam włosów wybitnie przetłuszczających jednak po 2 dniach lekkie uczucie nieświeżości tuż po aplikacji można odczuc.
- masaż skóry głowy - najprzyjemniejsza sprawa w całej kuracji. :>
W zasadzie na dzień dzisiejszy to tyle. Jeśli zawiedzie Jantar mam jeszcze 4 opcje na wcierki ziołowe i co ważniejsze - bezalkoholowe - Green Pharmacy p-wypadaniu i do włosów farbowanych, Seboravit i Saponics z Farmony. Na sam koniec, jeśli nic się nie poprawi wyciągam najcieższą artylerię w postaci Kuracji Wzmacniającej Rzepa z Joanny. Dlaczego na sam koniec? A no właśnie, bo w składnie alkohol denat.+dmdm hyndatoin - czyli pewne ryzyko dla wrażliwej skóry głowy.
Kitek został odstawiony na bok na rzecz luźnego warkocza. Zawsze coś.
Myślałam jeszcze nad propozycją Anwen ze wspólną akcją żelatynową. Nawet jeśli się zdecyduję pozostanę raczej cicho-ciemną uczestniczką. Bez pasemek kontrolnych, bez fotorelacji, bez notatek z wrażeniami - jestem zbyt niesystematyczna :)
A moim drugim suplementem, który już nawet został przeze mnie zakupiony to siemie lniane, czyli będę się faszerowac najlepszym stylizatorem ever - żelem lnianym. Kiedyś gotowałam go z owsianka. Smak mi nawet odpowiadał chyba do tego wrócę.
Kurde, znowu nie wiem jaka fote wstawic ;p Wiec foty brak
Czyli CP nie na każdego działa. Ja Ci powiem w tajemnicy, że właśnie sobie wcieram od dwóch dni Jantar w skalpicho i czekam na zachwycające efekty porostowe ;) Ale to mój pierwszy raz z nim, więc nie wiem.
OdpowiedzUsuńMysiu ależ Ty masz i tak piękną kitkę :) W końcu się zdecydowałam na Joanno Rzepę - tłukę od tygodnia narazie nic mi tu porastac czoła nie zaczyna...
Usuń