niedziela, 4 listopada 2012

Trwałe wygładzanie czyli podsumowanie L'Oreal Xtenso

Buona Notte!
Poprzedni wpis podsumował, a raczej przypomniał moją przygodę z superekstrawychwalanym pod niebiosa zabiegiem rekonstruującym włosy Joico K-PAK, który na moich zwariowanych kudłach nie zrobił ŻADNEGO wrażenia... Zabieg nie był aż tak drogi (150zł mycie+zabieg+czesanie) ale jednak nie tego się spodziewa człowiek po profesjonalnym rytuale...
Dziś chciałabym podsumowac inny zabieg. Zdecydowanie droższy a więc zmuszający przeciętnie zarabiające osóbki do odłożenia pewnej kwoty. Z reguły jest to koszt z rzędu 200-300zł.

Opis producenta:


Loreal Professionnel X-Tenso Moisturist - krem trwale prostujący włosy, 
 
Teraz idealne długotrwałe prostowanie włosów jest możliwe. L'Oréal Professionnel prezentuje X-Tenso Moisturist produkt zapewniający włosom super gładkość, miękkość i blask, przy jednoczesnym silnym działaniu pielęgnacyjnym.
 
Nowe X-Tenso Moisturist to długotrwałe prostowanie włosów, które jest łagodne i intensywnie pielęgnacyjne. W porównaniu do innych zabiegów prostujących włosy, ten zdecydowanie lepiej wygładza i neutralizuje puszenie. W efekcie włosy są wyprostowane, błyszczące i odżywione. Produkt daje rewelacyjną skuteczność nawet na grubych kręconych włosach, które zachowują swoją doskonałą jakość.
 

Zalety produktu X-Tenso Moisturist:

  • Włosy gładkie nawet przy prostowaniu dużego skrętu
  • Włosy po X-Tenso Moisturist są miękkie i błyszczące, powierzchnia włosa jest wygładzona i pełna blasku
  • Kontrola objętości / łatwość modelowania
  • Zneutralizowane puszenie się włosów, zabezpieczenie przed wilgocią
  • Idealny produkt również dla mężczyzn z niezdyscyplinowanymi włosami
  • Efekt utrzymujący się do 8 tygodni.
 

Jeden produkt trzy różne usługi:

  • ZMNIEJSZENIE OBJĘTOŚCI
    To propozycja dla klientek/klientów, którzy chcą zachować skręt włosów, bez efektu puszenia się lub zbytniej objętości.
  • BRAZYLIJSKIE PROSTOWANIE
    To propozycja dla kobiet/mężczyzn, którzy pragną wygładzonych, zdyscyplinowanych włosów, przy zachowaniu ich elastyczności i naturalnego układania.
  • JAPOŃSKIE PROSTOWANIE
    To propozycja dla klientek/klientów, którzy pragną ultra prostych włosów, w ?japońskim" stylu.

Rodzaje X-Tenso Moisturist:

  • różowe do włosów naturalnych
  • fioletowe do włosów naturalnych, opornych
  • niebieskie do włosów uwrażliwionych, koloryzowanych


Ja wybrałam Xtenso niebieskie - końcówki po ombre mam paskudne, zresztą jak całe włosy ;p

Dodatkowo dosyc wnikliwą recenzję zamieściła u siebie B. z Azjatyckiego Cukru: http://azjatyckicukier.blogspot.com/2011/12/trwae-prostowanie-wrazenia-po-8.html.

Postanowiłam i tym razem zaryzykowac, tym bardziej, że mój osobisty fryzjer Arkadiusz przechodził szkolenie na tym produkcie.

Zabieg składa się z dwóch etapów:
1) Nałożenie mleczka wygładzającego oraz wygładzanie włosów przez ok 15 minut, pasmo po paśmie.
2) Nałożenie mleczka utrwalającego wygładzenie ( 10 minut) i spłukanie

Udało mi się udokumentowac składy tychże substancji - miód i mleko to to niestety nie jest ale ma działac...




Przebieg procesu:

Miałam lekką spinę z fryzjerem. Fryzjer nie będzie sobą, jeśli nie będzie próbował udowodnic swojej wyższości  związanej z wiedzą na temat produktu, który aktualnie stosuje. I tak: mleczko wygładzające trzymał mi 20 minut (zamiast 10), nie wygładzał ręcznie pasm (tylko naciagnął włosy w sztywne pasma i tak je pozostawił), mleczko utrwalające trzymał na włosach odpowiednio, na koniec wysuszył i wyprostował.

Efekt?
Gładkie, lśniące prościutkie włoski. Niewzruszone na szalejącą wilgotnosc za oknem ani tym bardziej na parowe środowisko pod prysznicem. Dalej przez kilka dni były śliskie, błyszczące idealne!

Do mycia...
W trakcie mycia włosy były nadal bardzo gładkie, po spłukaniu odżywki dalej super śliskie. Po żadnej odżywce nie miałam takiego odczucia ale niestety po wysuszeniu pokazała się moja zmora nr1 - puch, nie był ekstremalnie wielki ale był. Efekt śliskich włosów jak by się spłukał do brodzika razem z szamponem...
Czuję się nabita w butelkę. Nie będę kryła żalu...
Kilka dni temu znalazłam notke na jakimś portalu urodowym, że zabieg wygładzający tylko zmniejsza efekt puszenia ale go wcale nie niweluje. Włosy dalej trzeba modelowac a przecież o odstawienie prostownicy najbardziej mi chodziło...

Pierwsze zdjęcie to wyprostowane z bliska - zdjęcie telefon emz flashem. Drugie zdjęcie jest aktualne, z teraz - włosy wysuszone naturalnie, rozczesane palcami  na mokro. Bez stylizacji, kompletnie saute.



Wyglądają naprawdę okropnie :) a przez ombre pogłębia się efekt ich zniszczenia i rzadkości...

Podsumowanie jest niestety zbędne... Na moich włosach nawet ekskluzywne dziadostwa nie robią szału. 

Dobranoc!




czwartek, 18 października 2012

Rekonstrukcja JOICO K-PAK

Przyznałam się ostatnio do zabiegu trwałego wygładzania włosów L'Oreal X-Tenso ale zanim dam dokładny opis odczuc po nim, chciała bym wspomniec o zabiegu rekonstrukcyjnym, jakiemu poddałam się w marcu tego roku bo z tego co przejrzałam moje arcy ciekawe notki, nic o nim nie wspomniałam...

Mianowicie szarpnęłam się na 4 stopniową rekonstrukcję włosów JOICO K-PAK...

Poniższy opis pochodzi ze strony: http://www.joicopolska.pl/kpak.php

JOICO® jest ekskluzywną marką profesjonalnych produktów do włosów, wchodzącą w skład grupy Shiseido Inc., światowego lidera w produkcji kosmetyków. Produkty JOICO®, jako jedyne na świecie, zawierają opatentowany system bazujący na wyjątkowej formule odbudowującej QUADRAMINE COMPLEX™, która zawiera zestaw 19 aminokwasów identycznych z keratyną włosa ludzkiego. QUADRAMINE COMPLEX™ zawiera aminokwasy o różnych masach cząsteczkowych. Aminokwasy o masie cząsteczkowej MWS 150 – regenerują włosy w ich najgłębszych warstwach, a aminokwasy o masie cząsteczkowej MWS 2500 – odbudowują je od zewnątrz.
JAK TO DZIAŁA?
Rekonstrukcja JOICO® K-Pak® Hair Repair System to profesjonalny, 30 minutowy zabieg wykonywany tylko i wyłącznie w salonach fryzjerskich. Przeznaczony jest dla każdego typu włosów: przedłuża trwałość koloru włosów farbowanych, zwiększa jego blask, przywraca optymalne nawilżenie, odbudowuje i wzmacnia zniszczone włosy. Może być też doskonałą alternatywą dla ścięcia zniszczonych włosów. Zabieg rekonstrukcji polega na wprowadzeniu w głąb włosa QUADRAMINE COMPLEX™, w najbardziej efektywny i skuteczny sposób.
  • Pierwszy etap zabiegu oczyszcza włosy, otwiera łuski włosa i przygotowuje go tym samym na dogłębne przyjęcie QUADRAMINE COMPLEX™.
  • Drugi etap wyrównuje porowatość włosa.
  • Trzeci etap to intensywna odbudowa i ochrona włosów. Podczas tego etapu, na Twoje włosy nałożony zostaje JOICO® K-Pak® Deep-Penetrating Reconstructor, który wnika głęboko aż do rdzenia włosa, silnie go regenerując.
  • Czwarty etap zabiegu polega na wygładzeniu, nabłyszczeniu i poprawie elastyczności Twoich włosów. Zmysłowy aromat kokosu i białego piżma otula włosy. Przekonaj się sama o korzyściach, jakie niesie za sobą zabieg rekonstrukcji włosów JOICO®.

- To coś dla mnie!- Pomyślałam... Żadna tam ściemniona maseczka pod sauną parową, jak to zwykle ma w zakładach fryzjerskich miejsce. Jeszcze tylko odpowiedni zakład znaleśc i heja! Włosy idealne już czekają!

Chcę tutaj szczególnie wyczulic chętne dziewczyny, że w bardzo wielu punktach przeprowadza się ten zabieg ściemniony - JOICO wypuściło dwie wersje K-PAK'a: 1) tylko dla salonów fryzjerskich oraz; 2) domową do podtrzymywania efektu,w  której (chyba) 2 i 3 etap jest połączony a generalnie kosmetyki nie są aż tak silne. Wiele salonów korzysta z domowej wersji (która jest tańsza), kasując za oczywiście profesjonalny zabieg... (Żeby nie spotkała was taka sytuacja najlepiej napisac do JOICO i poprosic o adres zakładu w waszym mieście polecanego przez nich).

No to wracając do mnie :), znalazłam w miarę zaufany zakład, umówiłam się na wizytę, przyszłam, usiadłam na fotel i czekam na cud... 
Bardzo miły pan fryzjer (Sławek?), krok po kroku, nie śpiesząc się tłumaczył co i na ile kładzie mi na włosy, jakie dany etap ma działanie i jak przygotowuje włosy do następnego. Muszę przyznac, że wreszcie poczułam się u fryzjera jak należy. Nic na szybko, bo inny klient czeka, nic na odwal. Bardzo mi się to podobało. Jeden z preparatów miał wspaniały zapach ananasa więc bardzo przyjemnie się leżało z przechyloną głową. Oczywiście po 20 minutach wyciągniętego karku  myślałam, ze głowa mi odpadnie do umywalki ale nic takiego się nie stało. 

Później już z górki, na fotel suszareczka i heja czeszemy.
I tu mały zonk... Po wyschnięciu moje przewspaniałe włosy wyglądały dokładnie tak samo jak przed zabiegiem! Bezcenna była mina fryzjera, który chyba sam był w takim szoku, że nawet nie bronił swojej pracy (wogóle zaniemówił) :) Czyli rozczesany puch... Może były trochę bardziej miękkie, trochę bardziej błyszczące. Po kilkunastu minutach od wyjścia nawet ładnie się ułożyły w pukle ale niestety rekontrukcja u mnie okazała się klapą nie wartą wyłożonych pieniędzy(150zł)... 

Co zawiniło? Czy padłam ofiarą fryzjerskich oszustów? Raczej nie. Poprostu przy czesaniu uparłam się na suszenie włosów na szczotkę a nie ułożenie naturalnych fal, które już coraz częściej się po użyciu maski Glorii lub Biovaxa pojawiały. Może gdybym pozwoliła zrobic sobie kręciołki wreszcie zobaczyła bym je w pełnym, miękkim skręcie. Może tak a może nie ;p 

Posumowując:

-Legendy, które krążą na forach o tym, że włosy są sypkie i śliskie aż się gumka zsuwa można włożyc między bajki. Taki efekt uzyska jedynie osoba, która ma już gładkie, śliskie włosy, które ewentualnie przy niepogodzie lekko puszą (Idalia może Anwen bo i tak ma już zdrowe włosy do granicy ich możliwości). 

-Jeżeli walczysz z lokami i puchem, który mu towarzyszy to JOICO nic nie zdziała. On jedynie odżywia włos. Efekt zupełnie innych włosów uzyskasz tylko przy trwałym prostowaniu.

Ten post nie ma na celu nikomu odradzac wypróbowania takiego zabiegu. Wiadomo każdy ma inne włosy, każdy reaguje inaczej na odzywki więc analogicznie przekłada się to również ta preparaty profesjonalne, tym bardziej, że wiele pochlebnych opinii krąży wśród osób, które już spróbowały. 

Jednak czupiradło pozostało niewzruszone. 

Tadam Tsssss

Dziękuję Dobranoc





sobota, 6 października 2012

Zdrada ideałów czy restart systemu pielęgnacji?

Z dniem wczorajszym nastąpiła radykalna zmiana struktury moich włosów. Zdecydowałam się na zabieg Xtenso- trwałe wygładzenie włosów. Efekt póki co jest super - mimo intensywnego parowania w czasie prysznica oraz sromotnie deszczowej pogody za oknem włoski są miękkie, gładkie, nie puszą się, nie plączą i się ładnie błyszczą. Jestem ciekawa efektu po pierwszym myciu włosów. Włoski wygładzone u fryzjera już kiedyś miała prostownicą i efekt był wiadomy - do pierwszego mycia - bańka mydlana pękała a ja musiałam wracac na pole walki. Oczywiście taka wygładzona fryzurka od razu zdradza niesamowitą rzadkośc i cienkosc moich włosów ale powiem szczerze jestem zachwycona. Miec za nic pogodę, wilgotnośc, punkt rosy, humektanty <eksplozja radosci>. Jeszcze dziś zrobię kilka fotek włosów świeżo po zabiegu oraz po pierwszym myciu. Mój fryzjer od razu jednak zaznaczył różnicę, że włosy mogą falowac - gdyż zabieg jest wygładzający a nie prostujący. Jest więc prawdopodobieństwo, że będę miała loki bez puchu.

Zastanawiam się tylko jak powinna wyglądac moja pielęgnacja włosowa...
Łuska jest obecnie domknięta, czyli robię zwrot o 180 stopni i zwracam się ku włosom niskoporowatym? Ale efekt został uzyskany sztuczną (szalenie inwazyjną metodą)Czy zatem walczyc o utrzymanie efektu toną silikonów? Do łask wróci olejek Bhringraj? Czy wreszcie zauważalny będzie u mnie efekt laminowania?  Tyle pytań :D Wizaz.pl przybywam!

sobota, 15 września 2012

Mini recenzja BingoSpa maska do włosów z błotem karnalitowym

Recenzja jest mini, ponieważ jestem dopiero w połowie opakowania, ale jeśli ktoś (podobnie jak ja) nie może zdecydowac, ktora maska z Bingo będzie najlepsza (pod kątem normalizowania problemów skóry głowy) szybki opis i równie szybkie podsumowanie:

Opis producenta: Błoto karnalitowe BingoSpa z Morza Martwego jest naturalną substancją o silnym działaniu na skórę i włosy. Zastosowanie maski błotnej na włosy i skórę głowy przynosi nadzwyczajne efekty w walce z łupieżem, którego przyczyną jest często nadmierne wydzielanie się łoju (łojotok) i łuszczenie się naskórka. Często sytuacjom takim towarzyszą stany zapalne skóry głowy.

Wydzielany przez skórę głowy łój zasadniczo chroni włosy (wytwarza warstwę ochronną dla włosa), jednakże nadmierna jego ilość może powodować zapalenia skóry głowy, a w efekcie tzw. łupież tłusty (łuszczenie się naskórka). 
Łupież tłusty może byc główną przyczyną łysienia.

Zastosowanie maski błotnej z Morza Martwego BingoSpa na włosy i jednocześnie skórę głowy powoduje zwężenie porów skóry, zmniejszenie wydzielania łoju oraz osuszenie skóry głowy. Jednocześnie skład błota z Morza Martwego, w przypadku występowania łupieżu tłustego, może aktywnie przeciwdziałać namnażaniu się grzyba „ Pityrosporum ovale” powodującego grzybicę skóry głowy.

Sposób użycia: niewielką ilość maski BingoSpa nanieść na umyte, wilgotne włosy, delikatnie rozprowadzić na włosach i wmasować w skórę głowy, pozostawić na 5-10 min., następnie dokładnie spłukać. 

Wygląda oto tak:

Moje spostrzeżenia:

Ocena organoleptyczna - szarawa emulsja o gładkiej konsystencji bez grudek, nie wodnista ale także nie specjalnie stężona. Zapach baaaaardzo przyjemny i delikatny - od razu pomyślałam o cukierkach pudrowych. Zapach zostaje na włosach bardzo delikatny.

Wydajnośc: to moja pierwsza maska z Bingo więc nie porównam do innych ale śmiem twierdzic, że wydajnośc jest mocno średnia. Co prawda nigdy sobie jej nie żałuje w dozowaniu ale połowa opakowania za mną po naprawdę kilku aplikacjach.  Oczywiście nie zniechęca mnie to ponieważ dostajemy 500ml całkiem ciekawego produktu za śmieszne pieniądze (12zł). 

Działanie: No i najważniejszy punkt. Wybrałam tą maske ze względu na dobroczynne działanie względem skóry głowy i nie zawiodłam się. Maska jest naprawdę dobra, nie obciąża włosów tuż u nasady, zaobserwowałam zmniejszoną ilośc wyprysków, mogę myc włosy spokojnie co 3 dni. Duży plus za to, że zmniejszyło mi sięzdecydowanie wypadanie włosów. Ale chcę podkreślic, że ostatnio funduje sobie soczki jednodniowe z marchwi i selera lub buraczka oraz Vitapil.  Dodatkowo używam wcierki Joanna Rzepa (więc mogło byc ryzyko przetłuszczania jednak nic takiego się nie dzieje). Jeśli chodzi o pielęgnację włosów... No cóż tu jest juz nieco słabiej. Generalnie włosy u nasady są ładnie odżywione, błyszczące ale moje biedne wymęczone końce są suche jak wiórki. Nie chodzi o to, że maska je przesusza ale poprostu nie daje rady na moje porowate kruchulce więc od ucha w dół zdecydowanie coś bardziej proteinowo-emolientowego. No właśnie i tutaj też trzeba podkreślic fakt, że wszystkie 4 maski przeznaczone bardziej pod pielęgnację skóry głowy (drożdże, zielona glinka, błoto karnalitowe i glinka Ghassoul) prócz kilku substancji emulgująco- zmiękczająco, nawilżających nie są typowymi odżywkami z dodatkiem protein, olejów czy ekstraktów roślinnych. Więc albo trzeba trochę je stuningowac albo na długośc podkarmic czymś bardziej odżywczym. 

Słowo końcowe:
Bardzo dobry produkt za bardzo niską cenę... Jeśli komuś wypadają włoski, a nie może znaleśc przyczyny (oficjalnie nie zaobserwowałaś łzs, łupieżu lub grzybicy) to może masz zaburzoną równowagę skóry głowy i takie delikatne oczyszczenie i odżywienie jest właśnie dla Ciebie. 

Jeśli chodzi o dostępnośc Bingosów w sklepach stacjonarnych, jeśli daleko wam do Auchan albo Tesco, warto popytac w sklepach zielarskich. ostatnio widziałam profesjonalne produkty do stóp w zielarskim własnie. A mieszkanki Gdyni, Sopotu i Gdańska zapraszam do Herbalist la Butiko w Sopocie na Monciaku w Domu Handlowym "Monte"(obok MacDonalds) na I piętrze jest praktycznie cała gama ich produktów w cenach jak na stronie internetowej. 


Mam nadzieję, że post się na coś komu przyda, wszelkie byki ortograficzne i krowy proszę mi zgłosic :) 

Miłego Wieczorku~!


sobota, 1 września 2012

Maski BingoSpa czyli trudny wybór...

Właśnie przymierzam się do przetestowania maski Bingo z błotem karnalitowym - zwalczające łupież i łojotok. I muszę przyznac wybór maski sprawił mi ogromną trudnośc...
Generalnie maski Bingo dzielą się na dwie kategorie - te bardziej do włosów i te bardziej do skóry głowy. Póki jeszcze mamy problem z włosami i nie jest on powiązany ze stanem Naszej skóry głowy wybór jest z pozoru prosty (ale tylko z pozoru). 
Przy wyborze pomiędzy maską: mleczną z elastyną; kaszmirem i jedwabiem; spiruliną i keratyną a shea i pięc alg sugerujemy się jednak aktualnymi zapotrzebowaniami  Naszych włosów (oczywiście na tyle, na ile zdążyłyśmy rozszyfrowac ich kapryśnośc czyli bardziej lub mniej: emolienty, proteiny, a może tylko zmiękczacze, nawilżacze i tak dalej i tak dalej).
A co jeśli to skalp doprowadza Nas do frustracji? Dla problematycznego skalpu BingoSpa przygotowała aż 4 maski: drożdżowa, z zieloną glinką, z glinka Ghassoul oraz właśnie z błotem karnalitowym. I co teraz?
Niby opis każda ma, niby każda się różni ale dla mnie osobiście to był strzał w ciemno :/ 
Nie mam problemów z przetłuszczaniem się włosów ani z łupieżem ale mam (wspominałam już chyba niejednokrotnie chyba) problematyczny skalp. Otóż bardzo chętnie wyskakują mi paskudne, duże i bolesne krosty... Nawet dziś, po wczorajszym wieczornym myciu włosów, znalazłam kilka( obecnie kilkanaście) bolesnych grudek. Walczę z tym od jakiegoś czasu  (przed myciem olejek z łopianu/rozmaryn/zielona herbata + szampon sesa z olejkiem miętowym/cytrynowym/herbacianym). Do tego postanowiłam dołożyc właśnie któregoś Bingosa... 
Czy się sprawdzi? Zobaczymy, chociaz nie powiem, że ten jakoś składowo tak najciekawszy się wydawał...

piątek, 31 sierpnia 2012

Na fali eksperymentów

Sporo mnie nie było. Ale to nic :) Testowałam hity blogowo-urodowe.
Mogę zrobic małe podsumowanie:

1.Wcierka Jantar: zużyte dwa opakowania - efektów brak, ani zahamowania wypadania ani kiełkowania babyhair nie zaobserwowałam...

2.Laminowanko żelatyną: na moich zwariowanych ekstremalnie puszących się włosach z tendencją do całkiem ładnych loczków wtapianie żelatyny (dwukrotne) nie przyniosło ŻADNEGO efektu. Ani w postaci odczucia miękkości, polepszenia/pogorszenia skrętu czy chociażby ujarzmienia puchu lub dodania miękkości...

3. W międzyczasie szarpnęłam się na odżywkę Khadi Cassia- mocno ziołowy susz, zapachem przypomina yerba mate czyli popielniczke- :/ nic nie zaobserwowałam chociaż nie odradzam jej innym dziewczynom, przy spłukiwaniu włosów wydawało mi się, że są jakieś inne- dopiero poranek ostudził moje nadzieje.

4. Żel lniany - i tu małe zaskoczenie - jest genialny, poprostu genialny!!! Dlaczego tak długo zapierałam się przed jego użyciem? Bardzo skutecznie odstraszało mnie to magiczne słowo-STYLIZACJA, które kojarzy mi się ze sklejonymi, sztywnymi włosami po lakierze/piance/żelach/brylantynach(i co tam jeszcze chcecie). Po umyciu włosów i wgnieceniu odżywki b/s Joanna mleko,miód wytaplałam palce w miseczce z żelem i nałożyłam na włosy. Pech chciał, że dziś było mega wilgotno i włosy schły długo więc trochę się musiałam pomęczyc ze sklejonymi od wody strąkami ale kiedy wyschły - wow. Anielskie loczki, mięciutkie tak jak od dłuższego czasu marzyłam. Absolutny must have. Nie rozstanę się z nim już nigdy.

5.Eliksir Green Pharmacy p-wypadaniu - ma ładny zapach, po aplikacji na włosy jest niewyczuwalny. Nie skleja nie obciąża. Psikałam się nim kilka razy ale wątpię w aktywację babyhair :).

6. Sesa szampon przeciwłupieżowy  z olejkiem herbacianym, miętą i cytryną. Po co mi szampon przeciwłupieżowy skoro nie mam łupieżu? Bo mam problematyczną skórę głowy- nie przetłuszcza się ale pojawiają się wypryski- spore i dośc bolesne. Skóra głowy to kontynuacja skóry twarzy- a więc problem z cerą mam podobnie - często mam odczucie ściągnięcia ale zbyt treściwy krem mnie zapycha... Ponieważ testuje różne wcierki, eliksiry i inne podejrzane mikstury dla równowagi chciałam zadziałac czyms przeciwtrądzikowo na skórę głowy :)
O samej Sesie: mała tubka bo tylko 90ml, skład całkiem ciekawy - na początku składu olejki, ekstrakty, dalej SLS i konserwant.
dokładniejszy skład:
Rea Tree oil, spearmint oil, sandalwood oil, lemon oil, ketoconazole, piroctone olamine, pro vitamin b5, polyquaternium, sles, sodium lauroyl sarcosinate, sodium lauroyl oat amino acids, cocomonoethanolamide, cocodiethanolamide, emulsifier & tickening agents, preservatives, perfumes, colour (CI#15985), Water.
źródło:google.com

Szamponik jest bardzo gęsty, nie wiem jak się ustosunkowac co do właściwości pianotwórczych :) raz pieni się całkiem zacnie, aż żałuje, że wycisnęłam za dużo a czasem pieni się byle jak. :p 

Jeśli chodzi o działanie przeciwłupieżowe- nie wypowiadam się, gdyż nie po to go kupowałam ale jeśli chodzi moje oczekiwania spisywał sie dobrze, chociaż dziś mając świeżuchne włoski po myciu czuję kilka chamskich wykwitów...

7. Olejek Łopianowy z rozmarynem i zieloną herbatą. Analogicznie jak szampon sesa, normalizowanie działania pracy gruczołów łojowych+ plus działanie przeciwwypadające. Narazie nie zaobserwowałam efektów. 

Hmmm co tam jeszcze :)

Dorobiłam się pokaźniejszej kolekcji półproduktów i teraz mogę dowolnie żonglowac i karmic włosy albo emolientami, humektantami albo proteinami. Moje półki zasiliły aloes&woda różana i gliceryna. Co prawda nie zaobserwowałam objawów przeproteinowania keratyną, której używałam w dużych ilościach ale byłam ciekawa efektu dowalenia aloesu i gliceryny. Przy następnym myciu wstrzymam się z żelem lnianym i odżywką b/s żeby ocenic efekt na "sucho". 

Aha, dziś w ramach hair day spa, postanowiłam mycie zakończyc kwaśną płukanką z kawy ale coś mnie podkusiło, żeby zabawic się w chemika i sprawdzic odczyn 2 łyżek kawy rozpuszczalnej zalanej wrządkiem w kubku :) Wiecie jakie było pH? 7! Obojętne! Czyli płucząc włosy w kawie rozpuszczalnej generalnie pokryłabym je tylko osadem kawowym ;p No to by było na tyle. Zdjęcie włosów wstawię jak zrobie przy świetle dziennym bo efekt jest naprawdę godny pochwalenia. God bless żel lniany!

Peace!