Wreszcie coś. co ożywi smęty :)
Na pierwszy ogień - turboloki, chyba najmocniej skręcone, bijące blaskiem popołudniowego słońca. Twarz za to nie wyjściowa więc postarałam się o profesjonalny make up.
A później moje zwariowane zwierzaki. Wszystkie są udane i wnoszą do mojego życia dużo radości.
Na sam koniec takie małe przekłamanie mojego aparatu - w rzeczywistości nie mam aż tak zielonych oczu. Byłam ciekawa jak wyglądam ze spiruliną na twarzy i tak jakoś wyszło.




Photoshop wymiata :D potem super zwierzaki i zielone smoczysko! Wesoło mi sie zrobiło!!!
OdpowiedzUsuńA włoski coś jakby mówiły: pro-te-in! :)
ach ależ Twoje włosy nie są cienkie! A w zielonej masce na buzi to też jak nimfa wodna więc wszystko gra :D I jakie Ty masz oczy łaaadne (też pod kolor maseczki ;) ) baaardzo!
OdpowiedzUsuń