sobota, 26 maja 2012

Wichrowa Gdynia czyli morska bryza

 Kiedy cała Polska szuka ochłody przed gorącem w Gdyni hula zimna bryza. Źle? Dobrze? Dla zimnolubnych pewnie idealnie, ja wciąż wdycham za Wrocławską wiosną ale lamentowac nie będę. Najwyżej się nie opalę - dla skóry lepiej :) Szkoda tylko, że w rozpuszczonych włosach po 15 minut wyglądam jak obłąkana ale się pocieszam, że nie tylko ja :D.

Eksperyment ze stosowaniem płynu go higieny intymnej jako szamponu+żelu do twarzy+żelu pod prysznic trwa. Póki co nie zaobserwowałam jakiś spektakularnej poprawy ale nie narzekam. Skóra głowy nie przetłuszcza się szybciej, wykwity są coraz rzadsze.

Spędziłam dziś prawie cały dzień z mamitą, obdarowałam ją wodą różaną z Mydlarni u Franciszka. Chcę ją przekonac do wyzbycia się korporacyjnych toników i kremów na coś naturalniejszego. Sama zreszta wykańczam żel intymny i wchodzę w świat eko-certyfikowanych (albo i nie) w miarę naturalnych produktów.

Wreszcie włosy mi mniej wypadają. Odstawiłam narazie CP, suplementuje się Humavitem Drożdżowym ze skrzypokrzywą. Baby hair - brak. Walczę dalej.

Fotograf ze mnie żaden, aparat też z lekka do d..... ale taki jakis smutaśny ten mój blog. Może jutro wybiorę się na jakiś spacerek i popykam co ciekawsze widoczki Gdyńsko-Nadmorskie :)

1 komentarz:

  1. weszłam do Ciebie z ciekawości, muszę przyznać,że ptak wymiata ! w Życiu bym się nie spodziewała takiego czegoś ! super;)
    Pozdrawiam i zapraszam,
    http://cherrylassie.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń